Znowu dawno nie pisałam. Bo też pisać, że znowu ataki i lipa z sosną to mi się nie bardzo chce. Pogoda dała nam w kość, wiatry jakieś, błyskawiczne zmiany od słońca po śnieg, przesilenie wiosenne, znowu zaburzony babski rytm i wystarczy by rettmonster zaatakował.
Odnotowuję, że w kwestii ataków znowu się coś zmienia. Są dłuższe, tzn. może nie sam atak ale wychodzenie z niego ciągnie się w nieskończoność. Już mi się wydaje, że koniec a tu znowu jakieś dziwne przyruchy. Poza tym hydroksyzyna przestała działać na trzęsiawkę. No nie działa nic a nic. Więc nie śpimy, dobę - półtorej. Ostatnio postanowiłam spróbować dać jej w takiej sytuacji wlewkę. Nie może być przecież tak, że dzieciak napięty jak struna męczy mi się kilkadziesiąt godzin. Podałam więc choć ja zawsze boję się takich samowolek. Podziałało na półtorej godziny - tyle spała.
Chciałam nagrać taką trzęsiawkę, żeby pokazać lekarce w maju to mi dziewczę zaatakowało i tym sposobem mam nagrany caluteńki atak, od momentu tuż przed przez początek aż do końca. Wreszcie nie będę musiała kombinować i łamać sobie języka przy próbach opowiedzenia jak to właściwie te nasze ataki wyglądają. Mam dwa różne w kolekcji, mogę prezentować.
Poza tym skoro już robię zdrowotną notatkę to odhaczam: prawie dwa miesiące po wycięciu migdałów bezdechu nie ma. Nie zapeszam co?
Za to jest zapalenie gardła i znowu siedzimy w domu. Na szczęście lekutkie, dramatu nie ma. Mam nadzieję, że w poniedziałek rano się rozejdziemy, każde do swojej roboty. Chyba, że ja już swojej mieć nie będę, prawda.
U Młodej w szkole szykują się zmiany - od września odchodzi jej ukochana wychowawczyni. Chyba będzie płacz i zgrzytanie zębami.
Akropo - ma ktoś fajny pomysł na pożegnalny prezent dla nauczyciela? Coś naprawdę fajnego bo kobieta niezwykła i wiele dobrego zrobiła dla naszych dzieci.
Nie mamy już gorączki ani zakazu wychodzenia, więc wybrałyśmy się dziś do Lidla po... stanik dla Młodej. Aaaaaa!
Ale okazał się chałowy, więc kupiłyśmy dżiny. Bo my kochamy dżiny z Lidla, męskie czy damskie - bez różnicy jeśli kolor fajny. A na focie getry z Lidla. Superanckie, mamy jeszcze jedne, w kropki. Pochwalimy się następnym razem.


