Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eon. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 września 2022

w wiadomej sprawie

Musiałam sobie przeczytać poprzednią notkę, żeby się zorientować na którym odcinku tego brazylijskiego serialu skończyłam. I powiem tak: trochę się zadziało, a wciąż jestem w dupie.

Aby uporządkować - dostałam odpowiedź od Prezesa UODO, który stwierdził... że nic nie może. Nie jego kompetencja, on nie rozumie czego ja od niego wymagam i jeśli ja mu konkretnie napiszę czego od niego chcę, to on się ewentualnie ustosunkuje. Bo teraz, to on by mógł hipotetycznie podjąć działanie takie oto: gdybym ja zarządała od firmy E.on wykasowania moich danych osobowych i firma E.on by powiedziała NIE, to prezes by mógł im kazać. A tak to o. Nic nie może.

Po drugie dostałam odpowiedź od prokuratora w sprawie moich zeznań. I tu też się nie popisałam. Albowiem: "Sandra podjęła działania zmierzające do przywrócenia niezakłóconego stanu posiadania energii elektrycznej oraz niezakłóconego korzystania z wynajmowanego lokalu. Jej działanie było zdeterminowane w efekcie bezprawnym działaniem właścicielki lokalu, która zleciła odłączenie prądu, tym samym utrudniając korzystanie z zajmowanego lokalu przez Sandrę."

Albo ja nie jestem w pełni sił umysłowych, albo ten świat zwariował. Prokurator jakby całkiem nie wiedział, że ta pani ukradła mi mieszkanie a nie je wynajmuje. Jak ja śmiałam zakłócić...

Nie będę nic więcej o tym pisać, bo nie wiem czy Sandra tego nie czyta. Już mnie raz nazwała dorobkiewiczem, bo zorganizowałam "te wszystkie zbiórki" na swoją córkę, więc szpera po sieci. Niech szpera, ja szperam w lepszych miejscach.

O wakacjach Wam opowiem, mniej adrenaliny ale też ciekawie :)

Byłyśmy więc na wsi, na Banderozie przez trzy tygodnie. Matko... jak nam tam było dobrze... Pogoda obłędna. W tym roku dobry Bóg litościwie poskąpił wisienek, nie musiałam więc przerabiać hurtowych ilości. Łaskawie obdarzył jeżynami w rozsądnych ilościach ale niestety pokarał pomysłem zrobienia kiszonych ogórków w formie "od razu na zupę", czyli takich startych. A że obecnie dysponuję autem najlepszym na świecie, do którego można załadować wszystko (i Grodzisk i Skarżysko), to sobie jeździłyśmy na targ i nawoziłyśmy różnego dobra do przeróbki. 

No właśnie - auto. Jestem zachwycona tym, jakie jest pakowne. Przewoziłam nim i kosiarkę do serwisu, i kosiarkę + wózek, i rikszę + wózek + milion toreb a jeszcze gdyby była taka potrzeba, dopakowałabym pół chałupy. Niepozorny Kangurek. Opcja z rampą robi ogromną robotę. Nie wyobrażam sobie teraz konieczności każdorazowego przesadzania Agi z wózka do auta i z powrotem, oraz składania wózka. Nie wyobrażam sobie. 



W tym roku miałam też bieżącą dostawę świeżych jaj. Codziennie odwiedzała mnie kura, jak się niebawem okazało - wraz z koleżankami, bo im się bardziej podobało u mnie niż u sąsiadów ;) Nadałam jej imię - Lucy. Bo głupio tak wołać do kury Kuro! Nigdy za bardzo nie lubiłam kur, bo bałaganią (rozgrzebują), bo ...khem... srają gdzie popadnie, ale też nigdy dotąd żadna mnie osobiście nie obdarowywała jajkami. A to całkowicie zmienia postać rzeczy. Zaczęłam na nie patrzeć przychylniejszym okiem, a nawet witać poczęstunkiem. Sporo też je obserwowałam i stwierdzam, że nie są wcale takie głupie jak mi się wydawało. Bardzo fajne doświadczenie.


Na zdjęciu powyżej moment odkrycia pierwszego gniazda, gdzie zastałam 11 jajek. 

A potem pojechałyśmy na turnus. Rok temu, żegnając turnusowych znajomych mówiłam im, że za rok przyjadę tu sama swoim samochodem. To było takie trochę gadanie życzeniowe, bo choć bardzo chciałam żeby tak się stało, to nie dawałam wtedy za siebie w roli kierowcy pięciu groszy... Ba! Jeszcze pół roku temu nie dawałam. A jednak dokonało się. Sama zapakowałam dobytek, Młodą i przejechałam 450 km w jedną stronę. Do tej pory nie wierzę :))) 

W puszczy Noteckiej było cudnie, jak zwykle. Nękały nas w tym roku jakieś choróbska, od samego początku. Przyjechałyśmy w sobotę, a w niedzielę od rana Aga dostała torsji, które szarpały ją do nocy. Tego jeszcze nie grali. Cały dzień siedziałam przy niej na stołeczku i próbowałam dawać cokolwiek pić, po łyżeczce. Nie było jak dać leków, a o jedzeniu nawet nie było mowy. Ale jakoś przetrwałyśmy. W niedzielę już było lepiej, zjadła kaszę manną na wodzie i udało się jakoś przemycić leki. 

Potem, za kilka dni dopadło mnie przeziębienie. Upał po trzydzieści parę stopni a ja zdychałam. Potem dopadło też Młodą - gorączka, flegma w gardle. Już miałam strach w oczach, bo Młoda bardzo szybko zapada na zapalenie płuc a gorączkę bardzo trudno u niej zbić, ale po dwóch dniach jak ręką odjął. W życiu czegoś takiego nie widziałam. 

Jak zwykle dużo jeździłyśmy na rikszy, a zrobili nam obłędną wręcz, ciągnącą się do samego Drezdenka (13km) ścieżkę rowerową, więc było gdzie poszaleć. Przez las, po starym nasypie kolejowym, no po prostu bajka. Ja trochę biegałam, choć przez te choroby, niestety nie tyle ile bym chciała. Popływałam też w jeziorze a temperatura wody była tak wysoka, że miałam ochotę zamoczyć też Młodą ale nie było jak. Byłam nieprzygotowana - ani stroju, choć z tym byśmy sobie łatwo poradziły, ale nie miałam też żadnego koła dmuchanego ani materaca... Do nadrobienia w przyszłym roku.

I tak o. 

Młoda rozpoczęła ostatni rok edukacji. Mam zaledwie kilka miesięcy żeby wymyślić co będzie dalej. I nie wiem. Jestem totalnie przygnębiona tym tematem, ale to już następnym razem.





piątek, 8 lipca 2022

No cóż... Nie pisałam, bo z jednej strony nic się nie dzieje (w wiadomej sprawie) a z drugiej nie mam kiedy taczek załadować. 

Sandra z dziećmi siedzi po ciemku, pozew złożony od nowa czeka na zlitowanie. Zapytałam Killerki czy coś, COKOLWIEK, się zadziało, to mi odpisała, że sprawa ma nowy numer i jeśli do dziś nic się nie zadzieje to napisze pismo do sądu. Prawdę mówiąc załamuje mnie jej podejście, bo wygląda na to, że o mnie zapomniała. Nie mogła wcześniej tego pisma napisać?

Interesująca wiadomość jest taka, że wylosowała mnie ta sama sędzia... I ja nie wiem czy to dobrze czy to źle. Z jednej strony sprawę już zna i moje błagalne pismo czytała, z drugiej jak widać znowu jej się nie spieszy... Sąd ma mnie i moje problemy w dupie.

Czy ja pisałam, że złożyłam na komisariacie zeznanie w sprawie użycia moich danych? To złożyłam, co wcale nie było takie proste. Obywatel nie może tak po prostu wpaść na komisariat i złożyć zeznanie. Musi ustawić się w kolejce, bo zeznania odbiera tylko jedna policjantka (przynajmniej u nas, a to w sumie jedyny komisariat w tej stołecznej dzielni) i ona je odbiera około 2 godziny. Tyle to trwa, w końcu sprawdziłam. Po dwóch razach posiedzeń w kolejce, z których musiałam rezygnować bo Młoda wraca do domu o określonej porze i nie ma zmiłuj - muszę być w domu. Chciałam się umówić na konkretną godzinę, ale tak też się nie da, bo różne rzeczy mogą wypaść, policjantka może być wezwana, ble ble ble. No więc uknułyśmy z Kinią moją niezastąpioną plan - w poniedziałek o 6.30 rano jej małżonek idzie mi zająć kolejkę, ja oddaję Młodą do dowozu szkolnego i lecę w te pędy go zmienić. Udało się, ale o lakier że tak powiem, bo zaraz za małżonkiem już wpadł inny chętny na składanie zeznań z takim samym cwanym planem, żeby być pierwszym.

Dwie godziny zeznawałam. Po czym policjantka i tak szczerze mi powiedziała, że nie jest przekonana, że to wystarczy do wszczęcia postępowania. Czekam do dziś na jakąś decyzję. W te czy wew te.

Ale dostałam odpowiedź od Inspektora Ochrony Danych Osobowych firmy E.on. I po długich i wnikliwych konsultacjach z działem prawnym on nie widzi uchybień. Wszystko jest git, toć to nie firma E.on podała moje dane tylko osoba, która (co wynika ze stenogramów rozmów) mnie zna a ja ją. Rozumiecie to? Ona mnie zna a ja ją, więc wszystko gra. Jak znacie PESEL swojej koleżanki czy kolegi to możecie go sobie wykorzystać.

"Z przeprowadzonej analizy wynika, że Spółka jako Administrator Pani danych osobowych nie naruszył przepisów RODO*. Podczas dwóch rozmów telefonicznych konsultanci Call Center działali w sposób prawidłowy w zakresie udzielania informacji osobom trzecim. Należy podkreślić, że konsultanci Call Center nie ujawnili Pani danych osobowych, ani bezpośrednio nie naruszali Pani praw wynikających z RODO.

Podczas dwóch rozmów telefonicznych Pani dane osobowe oraz dane dotyczące lokalu do którego dostarczana jest energia elektryczna tj. lokalu przy ul.......... w Warszawie zostały przekazane do Spółki przez osobę kontaktującą się z Call Center. Ze szczegółowej analizy zapisów rozmów telefonicznych wynika, że osoba kontaktująca się jest dla Pani osobą znaną, oraz Pani znana oraz jest faktycznym użytkownikiem ww. lokalu.

W odniesieniu do realizacji wniosku osoby kontaktującej się o wznowienie energii elektrycznej w lokalu wyjaśniamy, że działania Spółki były prawidłowe i zgodne z obowiązującymi przepisami prawa dotyczącymi praw własności lokalu wynikające m.in. z art. 684 Kodeksu Cywilnego. Zgodnie z opinią Działu Prawnego Spółki wydaną w Pani sprawie „(...)wstrzymanie dostawy energii elektrycznej nie powinno mieć charakteru stałego i nie powinno mieć na celu pozbawienia energii faktycznego użytkownika lokalu”.

Na dzień 19.04.2022 r. będącego dniem wznowienia dostawy energii elektrycznej na Pani koncie rozliczeniowym wszelkie należności za energię elektryczną wynikające z umowy były uregulowane. W związku z powyższym Spółka nie miała podstaw do dalszego wstrzymania dostawy energii."

RODO-SRODO. Tyle w temacie.

Wciąż czekam na odpowiedź Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

A z życia naszego, przyziemnego kosmosu, to Aga ma jutro 24 urodziny. Świętowała je już w szkole tuż przed zakończeniem roku, ze swoją ekipą, a jutro spodziewamy się chrzestnej z rodziną. Jutro zaczynamy też wakacje, bo do dziś Młoda jeździła na Lato w mieście a matka mogła jeszcze popracować. Zwijamy klamoty i wynosimy się w niedzielę na Banderozę, gdzie jeździłyśmy ostatnio na każdy weekend. Bo wiecie - matka jest już kierowcą pełną gęmbą a powoli staje się też zapalonym działkowcem. Wyrezała sobie cztery grządki, posadziła sałatę i szpinak i teraz trzeba to podlewać. 

Coraz bardziej podoba mi się to działkowanie, choć pamiętam, że Błogosławiona Danuta wiecznie pomstowała, że na tych piachach nic nie chce rosnąć. Oprócz chwastów, bo te rosną na potęgę na każdej glebie, również podczas suszy. Pfff. No więc jeździmy sobie w piątki, wracamy w niedziele i jesteśmy wolne jak ptaki. Niesamowicie doceniam ten stan i jestem z siebie ogromnie dumna, bo pokonałam bardzo długą i wyboistą drogę by ten stan osiągnąć. Grażynka ma rację - jestem zadaniowcem. Na dodatek dość chyba upartym, co mnie poważnie zdumiewa bo całe życie miałam się za osobę ze słomianym zapałem.

Jedziemy więc działkować na trzy tygodnie a potem czeka mnie najpoważniejszy test na kierowcę - 450 km drogi na turnus. Nie powiem, żebym się lekutko nie bała... ale odwrotu nie ma. 

A w ogóle czy ja przedstawiałam Wam już mojego zięcia?


piątek, 13 maja 2022

ludzie listy piszą

Muszę tu, ku pamięci, pozapisywać różne takie fajne historie, bo potem zapomnę i nikt mi nie uwierzy w ten jeden wielki absurd. Sama go zaraz nie będę w stanie odtworzyć.

To po kolei.

Byłam na spotkaniu z żywym człowiekiem, w salonie E.on. Tam takim salonie... - cztery okienka na krzyż, jedno obok drugiego jak na poczcie. Wjechałam tam z Młodą i żeby dotrzeć do swojego okienka, musiałam narobić rabanu i porozsuwać kilka krzeseł sprzed innych okienek. Także wiecie, dyskretnie załatwić spraw się tam nie da. Myślę, że moja fascynująca historia zakwitła wieloma rumieńcami na licach innych petentów.

Młody pracownik był bardzo grzeczny i miły, ale powieka mu nie drgnęła. Oni wciąż nie zauważają problemu ani posługiwania się nieswoimi danymi, ani podejmowania decyzji za plecami właściciela. Mówią, że to niezgodne z prawem zabrać komuś prąd ale podstawy prawnej nie są w stanie podać.

No cóż, rozwiązałam umowę, zleciłam zdjęcie licznika oraz za radą pana z okienka - napisałam zastrzeżenie, że nie życzę sobie zakładania nowego przez kogokolwiek oprócz mnie. Mam kopię tegoż dokumentu.

Licznik został zdjęty 10 maja. No i znowu się zaczęło.

Lokatorka, pewnie obdzwoniła znowu infolinię i jak się dowiedziała, że tym razem to już tak łatwo nie będzie to wydumała tak:


Nawet jakbym chciała odpowiedzieć, to... nic mądrego nie wymyśliłam. 

Na terenie Warszawy sprzedawców prądu jest kilku. Nie jestem więc w stanie ich wszystkich obdzwonić, opowiadać o swoim problemie i zastrzegać, że nie życzę sobie zawierania umowy na dostawę prądu na tym konkretnym adresie. Ale jest tylko jeden operator - Stoen. Czyli ten taki od roboty - zakładania i zdejmowania liczników itd. Postanowiłam więc zrobić zastrzeżenie w Stoenie, uprzednio informując się w tym temacie na ich infolinii. Powiedzieli, że mogę tak zrobić, więc zrobiłam.

Następnego dnia rozerwał się worek z sms-ami ale już w zgoła innym tonie:





A następnego dnia znowu zmiana tonu:


A dziś cisza... 
I teraz się zastanawiam, czy jednak znalazła jakiś sposób na podłączenie prądu czy wynosi kartony?

A jeszcze lada moment zdejmą licznik gazu. Do końca maja mają czas.

Jak widzicie, nie podejmowałam dyskusji bo to kompletnie nie ma sensu. Sandra najwyraźniej wciąż ma przekonanie, że jak ma trudną sytuację to jest usprawiedliwiona i ja jej ten prąd powinnam zapewnić do posprzątania podłogi. 

***

Jednocześnie tak jak planowałam, wysmarowałam skargę do Inspektora Ochrony Danych Osobowych firmy E.on oraz wysłałam kopię  do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. I doczekałam się już pierwszej reakcji IODO - zadzwonił do mnie! I bardzo uprzejmie powiedział, że on potraktował tę sprawę jako reklamację ponownego podłączenia prądu ("wie pani, prywatnie sądzę, że oni nie mieli prawa tego prądu przywracać") i skierował sprawę do działu prawnego. I żebym się nie martwiła, bo odpowiedź dostanę gdzieś koło dwudziestegoktóregoś maja. 
Pytam - jak to reklamacja? Przecież moje pismo dotyczyło użycia moich danych osobowych, reklamację to ja złożyłam swoją drogą. 
- No wie pani, rzeczywiście panie mają wzajemnie dostęp do swoich danych poprzez umowę najmu.
- No i?? To, że ja mam dane najemczyni nie oznacza, że mogę ich sobie dowolnie używać!
- No wie pani, no tak, no proszę spokojnie czekać na odpowiedź na reklamację, wszystkiego dobrego, bla bla...

Czyli IODO również nie czuje problemu. Albo czuje jak mu się dupa pali i próbuje przekierować sprawy na inny tor. Mam nadzieję, że doczytał, że napisałam też do PUODO. I mam jeszcze większą nadzieję, że prezes jednak problem poczuje bo jak nie, to to całe RODO jest o kant dupy potłuc. Jak to mówią - rodo-srodo.

I jeszcze - skoro tak dobrze idzie mi pisanie - napisałam do sędzi w sprawie mojego pozwu złożonego 17 lutego z uprzejmą prośbą o pilne podjęcie czynności prawnych. Bo jak Boga kocham, nie jestem w stanie dłużej ponosić kosztów tego bajzlu. Niechby chociaż wyznaczyła jakiś termin albo rozesłała te pozwy stronom, bo jak tak dalej pójdzie to nie wyrobimy się przed kolejnym okresem ochronnym. A rachunki rosną...

czwartek, 28 kwietnia 2022

stenogramy

Dostałam stenogramy rozmów. Jak dla mnie są szokujące. I najbardziej szokuje mnie nie to, co nawymyślała moja najemczyni tylko to, jak E.on weryfikuje rozmówców.

To rozmowa pierwsza. Oczywiście wycięłam dane i swój numer PESEL.


D - doradca, K - klientka


D: Dzień dobry, E.ON Polska, (imię i nazwisko konsultantki), w czym mogę pomóc?

K: Dzień dobry, wie pani co, niestety na wniosek właściciela mieszkania, które wynajmuję został mi odłączony prąd. Mam wszystkie rachunki, potwierdzające zapłatę tej pani i jestem z dziećmi niestety bez prądu, czy może mi pani jakoś pomóc? I byłam w tej sprawie nawet na komendzie i powiedzieli mi, żebym zadzwoniła do dostawcy prądu, żeby po prostu jakoś spróbować, żeby mi włączyli, bo (tu niezrozumiała fraza) to jest po prostu nielegalne.

D: Mhm, rozumiem. Czy mogę prosić o numer konta umowy danego mieszkania?

K: Wie pani co, ta pani mi tak wysłała na maila rachunki, że po prostu nie mogę tutaj nic zobaczyć, mogę ewentualnie pani numer PESEL tej pani podać.

D: Rozumiem, a czy jest upoważnienie tam na tym koncie do rozmowy z panią?

K: Wie pani co, nie wiem, czy jest, ja mam umowę najmu tego lokalu.

D: Mhm... Dobrze, wie pani...

K: Mam potwierdzenie zapłaty za prąd, za gaz, za wszystko, i ja, okazuje się, że od 15 kwietnia, sobie pani zadzwoniła, żeby mi, k***a, odłączyli prąd, a ja jestem z dwójką dzieci... 

D: Rozumiem panią.

K:... córką sześcioletnią w domu...

D: Dobrze. Dobrze, ja tylko proszę, żeby pani się uspokoiła, ja się postaram pani pomóc... 

K: Ja wiem, ale ja całe święta spędziłam bez prądu (dalej trudno zrozumieć słowa klientki, zaczęła płakać).

D: Dobrze, czy może mi pani podać, jaka to jest ulica?

K: (nazwa ulicy i numer).
D: Numer lokalu jakiś jest?
K: (numer lokalu).

D: (numer lokalu), dobrze... Wie pani co, niestety po adresie nie mogę znaleźć, czy jednak może mi pani podać tamten numer PESEL?

K: Tak, już pani podaję, z umowy wezmę.

D: Mhm...

K: ...
D: Tak?
K: ...
D: Tak?
K: ...
D: Tak?
K: ...
D: Tak?
K: .
D: Dobrze, już, momencik.

D: Dobrze, ja poproszę panią o chwilę cierpliwości, ja tutaj się skonsultuję w tej sprawie i za chwilę do pani wrócę, dobrze? Ja tylko tutaj zobaczę, co ja mogę zrobić. Proszę o chwilę cierpliwości.

K: Mhm, dobrze.

D: Bardzo dziękuję pani za cierpliwość. Więc tak, tutaj faktycznie wznowię pani ten prąd, wystawię zlecenie na włączenie tego prądu i pytanie teraz jest takie, czy odpowiada pani dzisiaj między 11 a 15? Ponieważ nie mogę konkretnej godziny, ale między tymi godzinami ktoś by przyszedł...

K: Tak, tak. A wie pani co, czy to będzie na pewno do 15? Bo ja muszę 14:40 najpóźniej wyjść, córkę...

D: Tak..

K: ...odebrać.

D: Tak, tak. Na pewno to będzie do tej, do tej godziny, nawet może uda się wcześniej, tak, żeby..

K: Jejku, bardzo...

D: ...żeby ktoś był, także tutaj pani już spokojnie...

K: Bardzo... dziękuję... to po prostu... jakaś masakra...

D: Ja rozumiem panią. No też jestem człowiekiem, także tutaj panią rozumiem...

K: Ale proszę pani, gdybym ja tej pani nie płaciła, ale ja tej pani płacę co miesiąc horrendalne pieniądze za wynajem tego mieszkania...

D: Ja rozumiem. No to już musicie panie między sobą to wtedy rozwiązać, ja teraz pomogłam...

K: Nie, wie pani co, ja mam umowę do końca roku, tego, a ona już chce sprzedać to mieszkanie, bo ma (niezrozumiałe), ale tak nie można, nie może...

D: No nie może.

K: ...żeby odłączyć prąd.

D: Dokładnie, no tak nie może być. Więc tutaj, tak jak tutaj pani mówi, no była na tej policji, dlatego tutaj ewentualnie tylko tak to rozwiązywać, no bo...

K: Tak, ja mam zgłoszenie, ja mam zgłoszenie i to, co ta pani zrobiła, to jest nielegalne, ja oczywiście będę dalej to robiła, bo ja byłam na święta z dziećmi bez prądu.

D: No ja rozumiem, na święta, no to akurat, wie pani co, no niemiło, niefajnie.

K: No właśnie, zwłaszcza, że jestem samotną matką, to wie pani, co ja mogłam zrobić, nic po prostu.

D: Dokładnie tak, także no, tutaj ja już wznowiłam... wystawiłam zlecenie pani na włączenie tego prądu, proszę już być spokojnym, na pewno ktoś pani dzisiaj włączy ten prąd, no i co, jeżeli znowu będzie taka sytuacja, proszę do nas zadzwonić, my tutaj pomożemy pani.

K: Dobrze, bardzo, naprawdę bardzo pani dziękuję.

D: Dziękuję również, życzę pani wszystkiego dobrego i do usłyszenia.

K: Wzajemnie, dziękuję bardzo, do usłyszenia.


*****


Podobało się? Bo mnie szalenie. Tak bardzo, że żołądek mam wywrócony na lewą stronę. Nie mogę pracować, nie mogę żyć.

Umówiłam się na spotkanie z żywym człowiekiem w salonie E.on. Dosyć gadania z infolinią - jak widać tam jest wolna amerykanka. Rozważam pojechanie na to spotkanie z Agnieszką. Skoro można tak szybko skruszyć ich serca przez telefon, to może i na żywo się uda. Pokażę swoją prawdziwą twarz wiedźmy, która ciemięży biedną matkę dwójki dzieci. Wezmę ze sobą wszystkie papiery jakie mam i powiem, że nie wyjdę bez załatwienia sprawy.

Po drugie. Dzwoniłam na infolinię UODO. Bo użycia mojego numeru PESEL nie podaruję. Nie wiem czy zgłoszę przestępstwo z art. 190a kk, zastanawiam się nad tym i muszę się skonsultować w tej sprawie z Kilerką, ale bardzo chciałabym pociągnąć do odpowiedzialności firmę E.on za nieprawidłowe przetwarzanie moich danych. Pan na infolinii powiedział, że być może sytuacja podchodzi pod art. 107 o ochronie danych osobowych. Radził mi też skontaktować się z inspektorem ochrony danych, który w E.on na pewno jest wyznaczony. Znalazłam takiego i jutro wysyłam poleconym skargę, którą wysmarowałam dziś, z dołączonymi stenogramami. Oraz zawiadomienie do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych też mi polecił wysłać.

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

 Dostałam odpowiedź na reklamację:


"Dzień dobry,

 

dziękujemy za przesłaną informację i czas poświęcony na opisanie sprawy.

 

Przeanalizowałem poruszoną przez Panią kwestię.

 

Sprawa dotyczyła wznowienia dostaw energii elektrycznej.

 

Na 25.04.2022 nie widzimy podstaw do wyłączenia prądu - jeżeli nie chce Pani, aby do Pani 

lokalu była dostarczana energia, prosimy o rozwiązanie umowy z demontażem licznika lub 

przepisanie licznika na innego Klienta.

 

Wzory wymaganych dokumentów dostępne są na naszej stronie internetowej.

 

Dodatkowo odsłuchaliśmy rozmowy przeprowadzone 19.04.2022 - w obu przypadkach nastąpił 

kontakt z osobą trzecią, w związku z czym nie był przeprowadzany proces weryfikacji.

 

W przypadku kontaktu osoby trzeciej, konsultant może udzielić informacji o kwocie zadłużenia 

oraz rachunku bankowym do wpłaty jeżeli doszło do wstrzymania dostaw energii. Jest to zgodne

 z naszymi wewnętrznymi procedurami.

 

Jeśli miałaby Pani pytania w tej sprawie, zapraszamy do kontaktu. 

 

Pani opinia jest dla nas ważna 

Z losowo wybranymi osobami skontaktujemy się w sprawie oceny satysfakcji. 

Będziemy wdzięczni, jeśli  podzieli się Pani z nami opinią w krótkiej ankiecie. 

 

Z pozdrowieniami

 

 

Adam Molski

E.on"

 



Nie widzą podstaw. Czyli moje zlecenie czasowego odłączenia prądu, złożone zgodnie z ich procedurami oraz OPŁACONE - nie jest wystarczającą podstawą. 

Oczywiście miałam pytania i skorzystałam z zaproszenia do kontaktu. Przede wszystkim poprosiłam o stenogramy rozmów, po drugie poprosiłam o jasną odpowiedź na pytanie: czy jeśli rozwiążę umowę i zdejmę licznik, jakaś osoba trzecia - bez tytułu prawnego do zajmowania lokalu - może sobie zażyczyć zawiązanie nowej umowy i założenie nowego licznika? 

 

czwartek, 21 kwietnia 2022

prąd dobrem obowiązkowym

Otóż moi drodzy Czytelnicy, jeśli wydaje się Wam, że jesteście wyłącznymi dysponentami praw do zarządzania swoim prądem tylko dlatego, że podpisaliście umowę ze stosownym dostawcą... to jesteście w duuuużym błędzie. I ponieważ jestem na emocjonalnym gazie, to zaraz Wam to wszystko wyłuszczę. Tylko sobie drinka zrobię, bo na trzeźwo się nie da.

Trzy tygodnie zajęło mi załatwienie czasowego odcięcia energii elektrycznej. Trzy tygodnie w trakcie których wykonałam kilka telefonów na infolinię Eon, tam dostałam tyleż samo różnych instrukcji załatwienia tej sprawy (co konsultant, to inny pomysł), włącznie z odesłaniem mnie do infolinii Stoen jako do tych "technicznych", gdzie dostałam kilka różnych telefonów i nazwisk osób władnych wykonać tę usługę. Podczas wydzwaniania do tych osób, dwa razy dostałam opierdziel że zawracam głowę, aż w końcu ktoś stwierdził - bez wizyty w biurze obsługi klienta się NIE DA. Ok, umówiłam się więc na wizytę drogą internetową (inaczej się audiencji nie dostąpi) i tak jak pisałam w poprzedniej notce - w czwartek 7 kwietnia byłam w biurze obsługi klienta i załatwiłam całe wielkie NIC. Odesłano mnie z powrotem do Eonu, jako do firmy, która mi ten prąd sprzedaje.

Kolejny raz zadzwoniłam na infolinię, tam w końcu trafiłam na kumatego konsultanta, który powiedział mi jak zlecić czasowe odłączenie prądu poprzez formularz na e-book'u. Czyli straciłam czas i energię zupełnie niepotrzebnie, a sprawę załatwiłam w kilka godzin, które potrzebowałam jedynie na wygenerowanie potwierdzenia przelewu na 120 zeta - usługa płatna, prawda, które musiałam dołączyć do zlecenia.

I już po KILKU kolejnych dniach dostałam info, że mam udostępnić licznik dnia 15 kwietnia w godzinach 9.30 - 11.30 w celu wykonania usługi. Kontaktu do majstra nie mogę dostać, żeby się umówić konkretniej bo pan jest zarobiony. Nie moż li we. Tak jakby kurierzy nie byli zarobieni a kontakt się dostaje zawsze. Odstałam więc całe dwie godziny pod klatką w oczekiwaniu na majstra, zostawiając Młodą w domu pod opieką Przyjaciółki. Majster przybył, prąd w liczniku odłączył, licznik ponownie zaplombował, spisał wszystkie numery plomb i kazał podpisać palcem na telefonie, że usługę wykonał. Podpisałam, za chwilę dostałam potwierdzenie przez sms.

Hura. Mamy to.

Najemców w tym czasie szczęśliwie nie było w domu, prawdopodobnie wyjechali na święta, toć był Wielki Piątek. Wrócili w poniedziałek rano i od razu dostałam serię sms, że pani wzywa policję bo to przestępstwo takie odcięcie. A ona jest z dwójką małych dzieci. Myślę - wzywaj, może ci wytłumaczą jak się sprawy mają.


Dostałam jeszcze dwie wiadomości w tym tonie a potem, ponieważ nie zareagowałam w żaden sposób, kobita zamilkła. Może zabrakło jej prądu w telefonie.

Dziś pomyślałam sobie, że zadzwonię do sąsiadów z naprzeciwka, żeby poprosić ich o jakieś info jeśli zauważą, że coś tam się w mieszkaniu dzieje. Ja nie mam możliwości kontrolować sytuacji. Może zauważą oznaki wyprowadzki albo nie daj Boże, światło się zapali... To są starsi ludzie, po 80-tce, 50 lat byli naszymi najbliższymi sąsiadami. Znaczy sąsiadami moich rodziców.

A sąsiad mówi - no już się dzieje... Wczoraj był majster i podłączył prąd.

NO JAK TO??

I zaczęły się ponownie telefony na infolinię, gdzie dowiedziałam się, że zadzwonił ktoś kto powiedział, że mieszka w tym mieszkaniu i poprosił o ponowne podłączenie prądu. No to podłączyli. Pytam w jaki sposób zweryfikowali osobę dzwoniącą, ponieważ mnie za każdym razem weryfikują z numeru PESEL, numeru umowy, a tym razem, gdy powiedziałam o co chodzi to niemal spytali o numer buta. Otóż nie muszą weryfikować. Jak ktoś mieszka to ma prawo do DOBRA jakim jest energia i wystarczy powiedzieć, że się ureguluje rachunki i... już. Nieważne, że jeśli istnieją jakieś zaległości w opłatach to po takiej deklaracji Eon wyśle nowe faktury na adres do korespondencji, czyli - niespodzianka! - na mój adres. Pani obiecała telefonicznie, że ureguluje, a jak obiecała to obiecała c'nie? 

W trakcie dwóch rozmów, bardzo burzliwych rozmów bo dostałam furii, z dwoma różnymi konsultantami ustaliłam, że dzwoniła "osoba trzecia". Przeprowadziła dwie rozmowy telefoniczne, o 11.33 i o 15.03 i to wystarczyło, żeby Eon wysłał majstra, który wczoraj podłączył ponownie prąd. Ja odlączyłam 15 kwietnia, 20 kwietnia prąd radośnie znowu popłynął. 

Dowiedziałam się też, że powinnam była zaznaczyć w zleceniu, że ponowne podłączenie prądu może być wyłącznie na MOJE PISEMNE OŚWIADCZENIE. A że nie zaznaczyłam, to moja wina. Może zadzwonić ktokolwiek i odwołać moją decyzję, którą załatwiałam trzy tygodnie.
Dla Eonu nie jest oczywistym, że decyzje podejmuje osoba, która ma podpisaną z nimi umowę. To trzeba specjalnie zaznaczać. Po co więc podpisuje się umowę? Po co za każdym razem weryfikuję się peselem?

Najpierw podejrzewałam, że małpa posłużyła się moimi danymi, wszak ma je w nieaktualnej umowie najmu. Proste - dzwoni na infolinię, wbija na klawiaturze mój pesel i gada już jako ja. Dlatego udałam się na policję zgłosić ten fakt. Ale pan policjant zapytał, czy mam na to dowod, bo jeśli nie, to ja odpowiem za zgłoszenie fałszywego przestępstwa. Czy jakoś tak. Odesłał mnie więc z powrotem na infolinię i radził wpierw zdobyć dowody.

No to zadzwoniłam gdzie? Na infolinię! Z pytaniem kto dzwonił, jak się weryfikował itd. Żeby uzyskać takie informacje musiałam złożyć reklamację, która obejmuje prośbę o odsłuchanie tych rozmów. Odpowiedź w ciągu 14 dni...

Złożyłam też kolejne zlecenie o ponowne odcięcie prądu w trybie natychmiastowym, tym razem z wszelkimi zastrzeżeniami. Że wznowić mogę tylko ja podpisując się własną krwią, że zabraniam też zawierania nowej umowy na dostarczanie prądu, bo jeśli oni tak weryfikują informacje, to moi najemcy mogą sobie zawrzeć dowolne umowy nawet bez tytułu prawnego do zamieszkiwania tego lokalu. 

Poproszę prąd - a proszę bardzo!

No i, całkiem osobno, wystosowałam pisemną skargę do Eonu, gdzie szerzej opisałam sprawę. Nic innego chyba w tej chwili zrobić nie mogę żeby się zabezpieczyć. 

Ale jestem - pardon my French - na takim wkurwie, że żeby skały srały ja ten prąd odetnę. I gaz też.