Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2016

karnawał

A nie mogę się doczekać warkoli albowiem ponieważ codziennie po przyjściu ze szkoły stwierdzam taką sytuację...


To chyba jakiś nowy rodzaj stereotypii - tarcie głową o zagłówek wózka. Non stop. A jeśli pozwolić to jeszcze lewa (mocniejsza) ręka idzie do włosów i jest bonanza również z przodu.
Jak to widzę to autentycznie cierpię. Pośrodku tego gniazda jest już wytarta sporawa kozia bródka i zastanawiam się czy my aby tych warkoli doczekamy. Ale nie da się z tym nic zrobić. No chyba, że posadzić na krześle bez możliwości oparcia głowy o cokolwiek. Tylko wtedy to Młoda będzie żyła chyba już tylko za karę...

I tak o.

Chwaliłam się już, że byliśmy całą rodziną w kinie? Na całkiem dorosłym filmie? Na "Listy do M 2" byliśmy, w kinie naszym dzielnicowym, nie żeby zaraz w jakim Multikinie. 
Ogromny plus - 10 minut piechotą, ogromny minus - nie było jak się przytulić do kinowych krzesełek. Znaczy nie było jak postawić wózka obok rzędu tak, żebym wygodnie siedziała na kinowym krześle. Dobrze, że dojrzałam w kącie takie zwykłe krzesło to se postawiłam w tej wolnej przestrzeni między partią rzędów dolnych i górnych jeśli wiecie o co mi chodzi. 
I tym sposobem wzbudziliśmy podwójną sensację i zainteresowanie bo nie dość, że z takim dzieckiem w wózku to jeszcze zamieszanie robią. Na szczęście nie byliśmy sami, byli jeszcze jedni nieszczęśnicy z synem na wózku inwalidzkim ale widać też jakiś porażeniowiec czy rozszczepieniec, w każdym razie z tych bardziej pokręconych, jak my.
Film fajny, po polsku więc Młoda dała radę. Chyba będziemy powtarzać te wyprawy jak będą grali polskie filmy. Może nawet opatentujemy jakieś wejście z mniejszą ilością schodów albo będziemy przyczynkiem by to nasze kino jakoś może do potrzeb niepełnosprawnych osób dostosować? Zobaczymy.


Poza tym jest zima i to jest bardzo dobra wiadomość mimo, że chodniki nieodśnieżone i ciężko się poruszać po świecie. Ale ja kocham zimę, i śnieg kocham, i latanie po śniegu i mrozie kocham więc nie narzekam. Już prawie za tydzień ferie zimowe i mamy całkiem fajne w związku z tym plany. Mianowicie pierwszy tydzień Agnieszka  będzie jeździć na zimę w mieście do swojej szkoły (halleluja!) a na drugi tydzień spróbujemy wyjechać do Milówki. Same. Pociągiem! Coś mi się widzi, że będzie o czym pisać.

A póki co... KARNAWAŁ prawda.