To chyba jakiś nowy rodzaj stereotypii - tarcie głową o zagłówek wózka. Non stop. A jeśli pozwolić to jeszcze lewa (mocniejsza) ręka idzie do włosów i jest bonanza również z przodu.
Jak to widzę to autentycznie cierpię. Pośrodku tego gniazda jest już wytarta sporawa kozia bródka i zastanawiam się czy my aby tych warkoli doczekamy. Ale nie da się z tym nic zrobić. No chyba, że posadzić na krześle bez możliwości oparcia głowy o cokolwiek. Tylko wtedy to Młoda będzie żyła chyba już tylko za karę...
I tak o.
Chwaliłam się już, że byliśmy całą rodziną w kinie? Na całkiem dorosłym filmie? Na "Listy do M 2" byliśmy, w kinie naszym dzielnicowym, nie żeby zaraz w jakim Multikinie.
Ogromny plus - 10 minut piechotą, ogromny minus - nie było jak się przytulić do kinowych krzesełek. Znaczy nie było jak postawić wózka obok rzędu tak, żebym wygodnie siedziała na kinowym krześle. Dobrze, że dojrzałam w kącie takie zwykłe krzesło to se postawiłam w tej wolnej przestrzeni między partią rzędów dolnych i górnych jeśli wiecie o co mi chodzi.
I tym sposobem wzbudziliśmy podwójną sensację i zainteresowanie bo nie dość, że z takim dzieckiem w wózku to jeszcze zamieszanie robią. Na szczęście nie byliśmy sami, byli jeszcze jedni nieszczęśnicy z synem na wózku inwalidzkim ale widać też jakiś porażeniowiec czy rozszczepieniec, w każdym razie z tych bardziej pokręconych, jak my.
Film fajny, po polsku więc Młoda dała radę. Chyba będziemy powtarzać te wyprawy jak będą grali polskie filmy. Może nawet opatentujemy jakieś wejście z mniejszą ilością schodów albo będziemy przyczynkiem by to nasze kino jakoś może do potrzeb niepełnosprawnych osób dostosować? Zobaczymy.
Poza tym jest zima i to jest bardzo dobra wiadomość mimo, że chodniki nieodśnieżone i ciężko się poruszać po świecie. Ale ja kocham zimę, i śnieg kocham, i latanie po śniegu i mrozie kocham więc nie narzekam. Już prawie za tydzień ferie zimowe i mamy całkiem fajne w związku z tym plany. Mianowicie pierwszy tydzień Agnieszka będzie jeździć na zimę w mieście do swojej szkoły (halleluja!) a na drugi tydzień spróbujemy wyjechać do Milówki. Same. Pociągiem! Coś mi się widzi, że będzie o czym pisać.
A póki co... KARNAWAŁ prawda.
Naszemu Biskwitu tez sie tak koafiura z tylu mechaci, szczegolnie o poranku i ja wcieram mu w te loki taki tlustawy olejek do wlosow, com go nabyla w najblizszej mi drogerii i wtedy i da sie rozczesac, i jest poslizg, i sie nie elektryzuje peruka. I ulga jest, bo myslalam, ze bede musiala to wycinac.
OdpowiedzUsuńDo kina! fiuuu fiuuu!
"koafiura z tylu mechaci" !! ;-)))))
Usuńbiję czołem!! ;D :)) :)
Na koltunki zmechacone polecam jedwabne poszewki na poduszkę. 100% silk musi być. Pomaga doskonale, a przy okazji cera też się poprawia.;) Moja nastolatka już od kilku lat na jedwabiu sypia (!) i dobrze jest ! Wcześniej wyprobowałysmy mnóstwo specyfików a i tak kilka razy nożyczki były jedynym ratunkiem.
UsuńPozdrawiam ciepło. Monika ( od Kaczki tu zagladam).
Koafiura i mnie rzuciła na kolana :)))
UsuńZ tym czesaniem to nawet nie ma takiego wielkiego dramatu bo używam takiej specjalnej szczotki co to ma nie ciągnąć i nie ciągnie. Dramat jest, że nie mam na to żadnego wpływu cały dzień i dziewczę sobie tę perukę wyciera.
Ale spróbuję jedwabiu. Co prawda poduszek nie używamy - Młoda śpi na brzuchu ale poszukam jedwabiu na ten zagłówek do wózka.
Dziękuję za podpowiedzi :)
a co do niedoczekania warkoczy, to olej rycynowy działa cuda
OdpowiedzUsuńz tym, że nie wiem jak u Was z myciem
czy to duży problem i jak często
ja swoje włosy myję co trzy, cztery dni i przed każdym umyciem na noc aplikuję sobie kilka kropli na całą skórę głowy
rano zmywam (można pewnie też na kilka godzin w dzień i umyć wieczorem)
włosy rosną jak szalone i wydaje mi się, że mocniejsze
U nas z myciem to raz w tygodniu. Bo to cała akcja ale też nie ma potrzeby częściej. Włos mocy też nie potrzebuje ale dla komfortu rozczesywania po myciu traktuję go takim olejkiem bez spłukiwania. Daje radę, jest poślizg :)
Usuńłooooooo, patrząc na zdjęcia sprzed cięć, to ja nigdy nie miałam wątpliwości, że więcej mocy włosy nie potrzebowały ;-)
Usuńprzepiękne miała te warkocze!
Jest taka odżywka Scharzkopf Moisture Kick, można tym spryskać włosy mokre lub suche - bardzo ułatwia rozczesywanie. Ładnie pachnie i nie jest ani troszkę tłusta.
OdpowiedzUsuńUżywamy obie, bez tego jak bez ręki :)
UsuńCzytam Was od dawna, ale dziś się odezwę - bo obejrzeliście w kinie moją córcię. Ania Gra Majkę, córkę Adamczyka :)
OdpowiedzUsuńPogratulować córki, piękna młoda zdolna kobieta 😊
UsuńAle fajny filmik :) Też jedziemy w te okolice w tym samym czasie, może się gdzie spotkamy :)??
OdpowiedzUsuńBardzo chętnie tylko weź pod uwagę, że będziemy nie mobilne 😊
UsuńSprawdziłam na mapie;) Jednak NIE tak blisko jak myślałam;(
UsuńBoszzz... ja pamiętam te warkocze :) teraz już rozumiem, czemu tak na nie czekasz. Karnawał powiadasz? U nas podobnie. Buziaki!!!
OdpowiedzUsuńCzekam i doczekać się nie mogę choć przyznaję, że jest parę plusów obecnej fryzury. Np.mycie 😊
UsuńZamordujesz mnie MOA za ten pomysł, ale może takie drobne warkoczyki? To wychodzi na krótszych włosach, a może nie będą się tak wycierać.
OdpowiedzUsuńE tam zaraz zamorduję. Zaplatam w ten sposób przód we francuzy. Ale warkoczyki? Nie za stara jest ta moja młodzież na warkoczyki? A może dredy? 😀
UsuńTylko dzięki temu, że toś wspomniał o filmiku zorientowałam się, że pste miejsce pod tekstem notki to miejsce, gdzie jest film! Obejrzałam go w przeglądarce chrome, bo mój ff tego filmu nie pokazał! Puste miejsce bez niczego, co by wskazywało, że tam coś jest!
OdpowiedzUsuńPiękny uśmiech ma Aga :) I te wielkie oczyska! Piękne!
Ale fajnie jej w tych włoskach, ja jednak myślę, że warkocze to nie dla takiej pannicy.
Kurcze, nie wiem o co chodzi ale u mnie też zostało już tylko puste miejsce...
Usuń