Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy domek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy domek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lutego 2017

trochę się kajam

Wszystkich wciąż tu zaglądających chciałabym bardzo przeprosić za to, że się nie odzywamy. Moja teściowa mawiała, że brak wiadomości to dobre wiadomości, bo gdy dzieje się naprawdę coś złego to wieści roznoszą się błyskawicznie. U nas wszystko w porządku choć dzieje się naprawdę tak dużo, że nie mam kiedy taczek załadować a co dopiero notkę napisać.

W skrócie:

Przed świętami Młoda złapała masywne, obustronne zapalenie płuc. Było bardzo słabo i ledwie uniknęłyśmy szpitala. Bite trzy tygodnie w domu i święta znowu spędzone w naszym kurniku.

Sprawy pełnomocnictwa wciąż nie udało mi się załatwić, niestety. Dwa tygodnie temu w szkole Agi zorganizowano coś na kształt szkolenia na temat ubezwłasnowolnienia. Czym to się je, jak przeprowadza, jakie są tego skutki i czemu jest niezgodne z Konwencją Praw Człowieka przez bite siedem godzin rozkminiała bardzo miła pani prawnik. Miałam nadzieję, że dowiem się czegoś czego nie wiem a w szczególności co w zamian tego dziadostwa. Niestety. Jedynym wyjściem jest ustanowienie pełnomocnictwa, które jednakowoż jest bardzo trudne do ustanowienia. Czyli wciąż jesteśmy w dupie.

Nasza pani doktor (rodzinna) przenosi się do innej przychodni. To cudownie, będziemy miały bliżej bo natychmiast również się przeniesiemy ale... trzeba wypełnić deklarację. Pierwsze schody. Gorąco mi się zrobiło jak pani w rejestracji rzekła, że córka też musi przyjść osobiście i wypełnić deklarację. Nie może? A ma pani pełnomocnictwo czy inny papier? Nie? Hmm... Na szczęście pani się jorgnęła, wydrukowała deklarację i poleciła wypełnić i podpisać w domu. Mryg mryg.

Boję się. Boję się, że kiedyś stanę przed murem.

I na koniec - przeprowadzamy się. Nareszcie. Opuszczamy nasz mały kurnik. Odtąd nie będziemy już wciągać wózka po schodach, obijać kulasów w wąskich korytarzykach a na balkon spoglądać tęsknym okiem. No i uwolnimy się, mam nadzieję!, od egzotycznego sąsiedztwa. Nie będziemy się co prawda pławić w luksusach ale będziemy mieli czym oddychać.
W związku z tym od miesięcy planuję i projektuję po nocach, doktoryzuję się w internetach na temat glazur, podłóg, drzwi i ościeżnic przylgowych i bezprzylgowych i pierdyliarda innych fascynujących przedmiotów. Nie straszne mi zakupy w dziale budowlanym, hydraulicznym i elektrycznym. Oraz transport różnych rur i innych budowlanych gadżetów w rowerowej sakwie. Poprzez lody, śniegi, wichry i mrozy...

Mamy tydzień ferii za sobą. Młoda jeździła na "Zimę w mieście" a matka na szmacie. Od poniedziałku będziemy sprzątać razem. Jak Bóg da, może za dwa tygodnie się przeniesiemy.
Trochę mam świeczki w oczach. 
A Gwiazda bryluje, o prosz...



Wielkie dzięki tym, którzy dopytują o możliwość przekazania dla Agi 1% podatku. Tak, wciąż go zbieramy. Wszystkie potrzebne dane są pod banerkiem z misiem w prawym górnym rogu lub na obrazku poniżej. Jeśli potrzebny jest kod SWIFT to najlepiej zajrzeć tutaj, na dół strony.
Ogromnie dziękuję w imieniu Agnieszki za pamięć i Wasze dobre serce.


Także ten... Nie gniewajcie się na matkę. Uściski.