piątek, 13 maja 2022

ludzie listy piszą

Muszę tu, ku pamięci, pozapisywać różne takie fajne historie, bo potem zapomnę i nikt mi nie uwierzy w ten jeden wielki absurd. Sama go zaraz nie będę w stanie odtworzyć.

To po kolei.

Byłam na spotkaniu z żywym człowiekiem, w salonie E.on. Tam takim salonie... - cztery okienka na krzyż, jedno obok drugiego jak na poczcie. Wjechałam tam z Młodą i żeby dotrzeć do swojego okienka, musiałam narobić rabanu i porozsuwać kilka krzeseł sprzed innych okienek. Także wiecie, dyskretnie załatwić spraw się tam nie da. Myślę, że moja fascynująca historia zakwitła wieloma rumieńcami na licach innych petentów.

Młody pracownik był bardzo grzeczny i miły, ale powieka mu nie drgnęła. Oni wciąż nie zauważają problemu ani posługiwania się nieswoimi danymi, ani podejmowania decyzji za plecami właściciela. Mówią, że to niezgodne z prawem zabrać komuś prąd ale podstawy prawnej nie są w stanie podać.

No cóż, rozwiązałam umowę, zleciłam zdjęcie licznika oraz za radą pana z okienka - napisałam zastrzeżenie, że nie życzę sobie zakładania nowego przez kogokolwiek oprócz mnie. Mam kopię tegoż dokumentu.

Licznik został zdjęty 10 maja. No i znowu się zaczęło.

Lokatorka, pewnie obdzwoniła znowu infolinię i jak się dowiedziała, że tym razem to już tak łatwo nie będzie to wydumała tak:


Nawet jakbym chciała odpowiedzieć, to... nic mądrego nie wymyśliłam. 

Na terenie Warszawy sprzedawców prądu jest kilku. Nie jestem więc w stanie ich wszystkich obdzwonić, opowiadać o swoim problemie i zastrzegać, że nie życzę sobie zawierania umowy na dostawę prądu na tym konkretnym adresie. Ale jest tylko jeden operator - Stoen. Czyli ten taki od roboty - zakładania i zdejmowania liczników itd. Postanowiłam więc zrobić zastrzeżenie w Stoenie, uprzednio informując się w tym temacie na ich infolinii. Powiedzieli, że mogę tak zrobić, więc zrobiłam.

Następnego dnia rozerwał się worek z sms-ami ale już w zgoła innym tonie:





A następnego dnia znowu zmiana tonu:


A dziś cisza... 
I teraz się zastanawiam, czy jednak znalazła jakiś sposób na podłączenie prądu czy wynosi kartony?

A jeszcze lada moment zdejmą licznik gazu. Do końca maja mają czas.

Jak widzicie, nie podejmowałam dyskusji bo to kompletnie nie ma sensu. Sandra najwyraźniej wciąż ma przekonanie, że jak ma trudną sytuację to jest usprawiedliwiona i ja jej ten prąd powinnam zapewnić do posprzątania podłogi. 

***

Jednocześnie tak jak planowałam, wysmarowałam skargę do Inspektora Ochrony Danych Osobowych firmy E.on oraz wysłałam kopię  do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. I doczekałam się już pierwszej reakcji IODO - zadzwonił do mnie! I bardzo uprzejmie powiedział, że on potraktował tę sprawę jako reklamację ponownego podłączenia prądu ("wie pani, prywatnie sądzę, że oni nie mieli prawa tego prądu przywracać") i skierował sprawę do działu prawnego. I żebym się nie martwiła, bo odpowiedź dostanę gdzieś koło dwudziestegoktóregoś maja. 
Pytam - jak to reklamacja? Przecież moje pismo dotyczyło użycia moich danych osobowych, reklamację to ja złożyłam swoją drogą. 
- No wie pani, rzeczywiście panie mają wzajemnie dostęp do swoich danych poprzez umowę najmu.
- No i?? To, że ja mam dane najemczyni nie oznacza, że mogę ich sobie dowolnie używać!
- No wie pani, no tak, no proszę spokojnie czekać na odpowiedź na reklamację, wszystkiego dobrego, bla bla...

Czyli IODO również nie czuje problemu. Albo czuje jak mu się dupa pali i próbuje przekierować sprawy na inny tor. Mam nadzieję, że doczytał, że napisałam też do PUODO. I mam jeszcze większą nadzieję, że prezes jednak problem poczuje bo jak nie, to to całe RODO jest o kant dupy potłuc. Jak to mówią - rodo-srodo.

I jeszcze - skoro tak dobrze idzie mi pisanie - napisałam do sędzi w sprawie mojego pozwu złożonego 17 lutego z uprzejmą prośbą o pilne podjęcie czynności prawnych. Bo jak Boga kocham, nie jestem w stanie dłużej ponosić kosztów tego bajzlu. Niechby chociaż wyznaczyła jakiś termin albo rozesłała te pozwy stronom, bo jak tak dalej pójdzie to nie wyrobimy się przed kolejnym okresem ochronnym. A rachunki rosną...

5 komentarzy :

  1. Nosz masakra niewiarygodna...
    Mamy podobne, ale jak różne w efekcie!!, przejścia. Teściowa wynajęła swoje stare, wypieszczone na maxa, mieszkanko podejrzanej pani z córką (z tfu tfu polecenia). Wiedziała (!!!!), ze mogą być jazdy, więc umowa jakaś specjalna, u notariusza. Zgodnie z przewidywaniami, pani po roku płacić przestała, bo straciła setną pracę itp itd... po kilku miesiącach przepychanek, (teściowa ma dobre serce) pani została poinformowana osobistą wizytą, że ma czas do "po świętach" i kolejna wizyta nastąpi z policją, bo umowa notarialna itp itd. Pani sobie poszła (ufffff), ale to co po sobie zostawiła... kanapy pocięte nożem, szafy i lustra skopane butem, potłuczone co się dało, syf w piekarniku, kuchence itp taki, że wypadałoby wszystko nowe kupić, ściany pomazane i dziurawe, telewizora brak, kibelek popękany, drzwiczki od szafek wyszarpane - MELINA. Remont trwa... Teściowa nie chce jej nigdzie pozywać, bo "jest stara i nie ma na to sił". Czy jest na sali prawnik? Czy mogę panią obsmarować np na fb? Okraszając opis zdjęciami??? Ulżyłoby mi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też piknie! Wcale się teściowej nie dziwię, że nie ma sił na pozywanie. Ja już zlożyłam pozew, więc jeśli zastanę jakieś zniszczenia to oczywiście dokleję ale jakbym miała oddzielnie się z tym bawić... Z wiedzą jaką dziś posiadam - gra niewarta świeczki.
      A na fb są grupy w których możesz spokojnie obsmarować, wraz ze zdjęciami. Np. "Wynajem czarna lista lokatorów i wynajmujących". I polecam to zrobić, bo jeśli jest coś co można zrobić żeby utrudnić takim ludziom życie, to warto. Inaczej będą się czuli bezkarnie i będą wierzyć, że im się wszystko należy bo coś im w życiu nie wyszło - pracę stracili, czy facet ich opuścił albo mają dwoje dzieci.

      Usuń
    2. O! Nie wiedziałam o tej grupie, skorzystam ;) Mam piękne zdjęcia ;)

      Usuń
  2. To jest coś niebywałego. Aż trudno to pojąć, że w ogóle jest możliwe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chcę krakac ,ale coś mi sie zdaje ,że jedyna nadzieja w tym ,że kobita jednak sama sie wyprowadzi. Sądy się zbytnio nie spieszą ,niestety.

    OdpowiedzUsuń