piątek, 12 grudnia 2014

światełka

Kolejna fatalna noc. Choć jakby minimalnie lepsza.
Od rana poszukiwałam laryngologa i po iluśtam telefonach, kontaktach od koleżanek udało mi się umówić prywatnie wizytę u jakiegoś pana. 
Po 13-tej znowu przyleciała Doktor A., złota kobieta. Osłuchała, pozaglądała w gardło - niby wszystko gra, na oko okaz zdrowia ale niech no tylko się to oko zamknie... zaczyna się jazda. Ostatecznie po mojej histerii i tupaniu nóżkami ustaliliśmy, że jeśli dzisiejsza noc będzie taka sama i ani trochę lepsza, jutro jedziemy na ostry dyżur.
Słabo mi.

A potem pojechaliśmy do laryngologa. I aż się boję, bo zabłysnęło światełko w tunelu. Facet obśmiał ten antybiotyk, który właśnie dziś skończyliśmy. Stwierdził, że niestety każdy pediatra widząc takie gardło zapisałby antybiotyk a to na nic a nawet niestety pogorszyło sprawę. Bo mamy totalnie wysuszoną śluzówkę a jednocześnie jeden wielki zalegający glut w postaci drożdżaka.

Plan jest taki: zaczynamy nowy antybiotyk (na te drożdże i padło magiczne słowo GRZYBY) oraz jakiś syrop, oraz sterydy do nosa żeby udrożnić, oraz nystatynę do pastowania buzi żeby zabić gluta. To powinno pomóc. 
W styczniu zjawiamy się ponownie i w zależności od sytuacji - albo leczymy się dalej albo robimy jakieś to badanie kamerką przez nos (fiberoskopia) żeby się dowiedzieć co tam słychać u migdałków. Ostatecznie facet powiedział, że istnieją jakieś zabiegi poprawiające anatomię jamy ustnej (piszę takie ogólne bzdury bo nie wiem jak się to fachowo nazywa), która u Młodej bardzo sprzyja bezdechowi. Gotyckie podniebienie i takie tam.

Jeżu drogi. Ja czułam, że mimo najlepszych chęci ten antybiotyk to kompletnie był od czapy. Tak bardzo bym chciała żeby nasz nowy spec miał rację (facet około 50-tki, mam nadzieję z doświadczeniem), żeby jakimś cudem te specyfiki zadziałały (kosztowały dwie stówy, no halo) i żeby się okazało, że mamy do czynienia z czymś co się po prostu da leczyć. Bo to jest moja największa fobia - że to rettmonster atakuje i mamy gówno do gadania. Że cały ten bezdech ma podłoże neurologiczne a wtedy jesteśmy niestety w ciemnej dupie.

Ale może jednak nie...? Proszę, proszę żeby się okazało, że strach ma wielkie oczy. Że możemy podziałać jakimiś tajemnymi sztuczkami laryngologicznymi, a choćby nawet i "liftingiem" jamy ustnej jak to nazwał Laryngospec i wszystko dobrze się skończy. Wrócimy do swojego normalnego, spokojnego, nudnego do wyrzygu życia.

Po wizycie musiałam wszystko dokładnie przemyśleć oraz przewietrzyć głowę, dlatego Młoda z Ojcem wróciła do domu samochodem, na przednim siedzeniu, z Tatulkiem za rączkę zaśmiewając się w głos, a ja... z buta. Dziesięć kilometrów szurania przez miasto, wczesny dość ciepły wieczór, świecące festyniarskie buty (wszystkie dzieci moje! - mamo, mamo ale ta pani ma fajne buuuutyyyy) i od razu odrobinę mi lepiej.
Oby noc była spokojna. Bardzo proszę.



  tak se świecę po nocy

12 komentarzy :

  1. Oby była! Trzymam kciukasy i z całego serca życze!!
    Sama aktualnie zdycham na zapalenie krtani/tchawicy ew cholera wie czego co utrudnia mi oddychanie i w związku z czym wpędza w lekutką panikę (ale ja po całości panikarz i hipochondryk jestem ) więc nie próbuję sobie nawet wyobrazić co przeżywasz przy takiej Agi bezdechowej akcji :(
    Ps. buty czaderskie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach żeby tak można było przejąć tę dychawicę...
      Za kciuki jestem niezmiernie wdzięczna, jak zawsze :)

      Usuń
  2. Ja jednak wszelkie interwencje chirurgiczne traktowałabym jako ostateczną ostateczność. Kiedyś sporo czytałam na temat bezdechu i teraz nie chciałabym zmyślać, bo dobrze nie pamiętam, ale coś mi tam świta, że pisali, że operacyjne leczenie mało jest skuteczne. Jedynie to urządzenie, o którym wspominałam, daje dobre rezultaty.

    http://www.airliquidesante.pl/pl/dla-pacjentow/obs-3/aparaty-cpap.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eva, ja też jestem daleka od zastosowania noża, jak najbardziej. Lifting gardła brzmi kosmicznie, nawet jeśli widziałam go na obrazkach. Kategoria - absolutna ostateczność.

      Jednak podoba mi się, że jest jakiś plan. Że teraz robimy to a w zanadrzu mamy jeszcze tamto a nawet inne tamto. To mnie uspokaja. Choć trochę. Najbardziej bowiem pragnęłam, żeby mi ktoś powiedział co mam robić, jakie mam opcje, jakiś konkret. Jakieś światło, w kierunku którego mam iść.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że doskonale Cię rozumiem. Poza tym wiem, że mądra z Ciebie matka/kobieta. Ściskam :) x

      Usuń
  3. Ja Ci powiem, ja coś czuję, że to może być dobry trop. Jest glut, czyli coś jest, to ważne. I on może być drożdżowy. Mąż swego czasu miał zapalenie ucha, nie bolało bardzo, ale puchło tak, że się dziurki uszne zatykały i facet głuchł! Kiedy już prawie nie było prześwitu dostał skierowanie do laryngologa. No i bingo! Maślaki, prawdziwki i inne purchawy, na tony! Wyszedł z tego po tygodniu, miewa nawroty, ale wie, co robić.
    Życzę Wam tych grzybów całe wiadra, bo z tego jest wyjście! Ściskam, całuję, raportuj w wolnej chwili:***

    OdpowiedzUsuń
  4. No dziewczyny :) tera to już dobrze będzie :D Grzybów się pozbędziecie i gra gitara:)
    A butów to ja zazdraszczam.
    Ja Kasia-Bajkasia- Rozbiegana....
    :)
    A teraz przede mną ulubiony moment.
    Będę udowadniała, że nie jestem maszyną- zawsze mam lekkiego stresa, czy podołam :)
    całusy

    OdpowiedzUsuń
  5. Się dołączam - z bardzo, bardzo mocno zaciśniętymi kciukami!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie dobrze. Grunt to trafić na lekarza, który dokonuje własnej oceny, a nie tylko powtarza diagnozy innych.

    OdpowiedzUsuń
  7. cymię cymię aż mnie bolą!;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy to świecące to są Twoje buty? Jeżeli tak, to zdradź sekret skąd. Moim niespełnionym marzeniem z dzieciństwa są świecące butki.

    I jestem matoł (Ktoś od gluta, nie mogę przez konto gmailowe wysyłać komentarzy - duszek_zly jestem), Aga jest ze Spektrum, a to niestety lubi grzyby (pozdrawiam z nad tego samego aplikatora). Można też zbadać kał na candidę albo zrobić wymaz i próbować skierowanego odgrzybiania po posiewie. O ile to możliwe, to warto przyciąć cukry w diecie, bo łatwiej tłuc dziada.
    Trzymam kciuki za Was :)
    PS Aga też ma boskie buty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świecące to tylko takie opaski, nie buty niestety. Pozdrawiamy Duszka :)

      Usuń