wtorek, 16 grudnia 2014

światełko gaśnie z każdym dniem

Nic się nie zmieniło. Ani odrobinę. Czyli te leki są o kant dupy potłuc i wracamy do początku.

Młoda całe noce walczy, dosłownie całe noce bez przerwy. Ludzie, którzy mają bezdech zasypiają normalnie a bezdech im się włącza chyba tylko w tym takim najgłębszym śnie. Aga nie ma szansy zasnąć głęboko bo walczy o każdy oddech od momentu zamknięcia powiek.
W związku z tym absolutnie nie wypoczywa.
W związku z tym chciałaby pospać w dzień ale w dzień jest identycznie.
W związku z tym moje dziecko wegetuje na granicy jawy i snu i się męczy non stop.

Dziś poszła do szkoły po raz pierwszy. Posłałam bo chciała jechać ale sądzę, że większość czasu przespała. Bo w nocy "zasnęła" gdzieś koło 1, po czym poszarpała się z godzinę i chyba stwierdziła, że nie ma sensu i nie spała do 4. Ja poległam gdzieś o 3. O 4 Ojciec przerzucił ją z pozycji siedzącej na brzuch, znowu trochę próbowala spać a o 6 z minutami pobudka i do szkoły.

Od samego rana chodziłam z telefonem przy tyłku zastanawiając się kiedy zadzwonią ze szkoły. Nie zadzwonili. Wychowawczyni zna sprawę, rozmawiałam z nią przez telefon i opowiadałam naszą fascynującą historię i może dlatego jeszcze nie dzwonili. Ale zadzwonią, jestem pewna, że któregoś dnia w końcu zadzwonią i każą zabrać ze szkoły dziecko, które nie wie jak oddychać. Bo pewnie przespała większość dnia a jeśli tak to dała popis bezdechu. W sumie to jestem pełna uznania dla nauczycieli, że nie zadzwonili, że to wytrzymali. Brawo, zuchy, ja przy obcym dziecku umarłabym ze strachu. Przy swoim umieram a co dopiero przy obcym.

I co dalej. Dzwoniłam dziś do CZD, żeby tam zapisać się do laryngologa, choćby w kolejkę. Może warto byłoby tam, może by nas na oddział jakiś położyli, coś poszukali, pobadali. Ale nie zapisałam się bo "mamy jednego lekarza, nie ma terminów, trzeba sie dowiadywać".
Czyli jesteśmy dalej w ciemnej dupie.
I zostaje tylko jakiś SOR w razie czego, innego wyjścia nie ma.

13 komentarzy :

  1. Nie wiem co powiedzieć brak mi słów do bani z ta nasza Polska służba zdrowia ... Ogarniam modlitwa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też z modlitwą. Nie będę chrzanić, że wiem jak pomóc...

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko jaka bezsiła;( Nie mogę uwierzyć, że nikt nie wie, co robić:( Potrzymam kciuki, bo co innego mogę, niech się poprawi, niech się poprawi, niech...!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na chama się pchaj do czd w nocy, krzycz, że dziecko nie może oddychać, przecież kurna muszą was przyjąć na oddział i pomóc, nie ma na co czekać... A leki być może potrzebują więcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jest wyjście? Na tego chama???

      Usuń
    2. Tylko ze problem jest taki, ze na oddziale ją od ręki zaintubują i pod respirator. A potem to już bardzo ciężko będzie dojść, jaka jest przyczyna :(

      Usuń
  5. Jestesmy tu. W kaciku. Bezsilne. Bo mowisz, ze saturacja prawidlowa, a dziewczyna nie oddycha. To sie nie trzyma kupy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu http://www.hindawi.com/journals/mi/2014/560120/ pisza, ze sklaniaja sie do hipotezy, ze takie (?) problemy to jednak rezultat stanow zapalnych.

      Usuń
  6. Ech....
    to ja Kasia-Bajkasia-Rozbiegane....

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł z innej "bajki", ale może spróbuj obniżyć temperaturę w domu w nocy? Przy problemach z oddychaniem łatwiej oddycha się przy niskiej temperaturze. Nie rozumem dlaczego, bo sama jestem zmarźlak.

    OdpowiedzUsuń
  8. A pytalas moze o CPAP? To takie urzadzenie ktore sie stosuje przy nocnym bezdechu (tutaj znalazlam przyklad ale chyba jest wiecej firm ktore to sprzedaja http://www.novamed.pl/aparaty-do-zapobiegania-bezdechowi-nocnemu-cpap). Nie wiem czy sie da ale moze ktoras z firm wypozycza takie cudo do pretestowania w domu? Albo moze hospicjum domowe ma takie i pozyczy? Wiem ze hospicjum brzmi okropnie ale slyszalam ze wiele z tych placowek ma siwetnych lekarzy ktorzy potrafia w takich sytuacjach pomoc lepiej niz ci z SOR-u

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, to chyba jedyne wyjście, na chama, w nocy... :(

    OdpowiedzUsuń
  10. MOA a posiewy z gardła (były? coś wyszło?)? Krztusiec wykluczyli? Podobno znowu krąży po placówkach. :(
    Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!!

    OdpowiedzUsuń