Nie wiem doprawdy co się dzieje z tym czasem. Gdzie mu się tak spieszy i czemu się uparł, żeby mi spiętrolić. Jest 23:16. Położyłam się z lapkiem i solidnym postanowieniem, że coś napiszę. Ale jest 23:17 i szczerze mówiąc - przybijam gwoździa.
To dziś krótko.
Oczy wyleczone! Nareszcie! Byłam u okulistki, która orzekła, że to wygląda jakby się zaczęło uczuleniem a na skutek mojego orcowania - się zakaziło. Dostałam krople z antybiotykiem i odżyłam po dwóch dniach. Ludzie...
Co to jest za ulga! Czuję się teraz jak po liftingu, takie mam oczy naciągnięte! A to tylko opuchlizna zeszła. Szkoda, że nie zabrała ze sobą tych zmarszczek co mi je dała w prezencie.
Wczoraj był Dzień Ojca. Aga zrobiła dla Taty lampionik w szkole. Podobno przy tej robocie polały się łzy i było sporo emocji. Po południu poszłyśmy na cmentarz - ona do swojego, a ja do swojego Taty.
***
I tyle zdołałam napisać wczoraj.
***
W ogóle, to co siądę do tego pisania to mi wena ucieka. Jak gdzieś idę czy biegnę to mam tyle przemyśleń, że nie nadążam zapamiętywać. Potem siadam i wszystko to takie mądre co wymyśliłam, już wyparowało. Taka oto niemoc intelektualna.
Jakoś to nasze życie powoli się układa. Ja jestem spokojniejsza a tym samym Młoda jakby też. Pani wychowawczyni donosi mi co jakiś czas, że Aga coraz więcej się otwiera, coraz chętniej rozmawia. Dopiero teraz dowiaduję się, że w szkole bali się, że ona się całkiem zamyka - uciekała w swój świat, dużo spała, była nieobecna. Teraz jest całkiem inaczej. Chętnie uczestniczy w życiu klasy, czasami od samego rana wodzi wzrokiem za wychowawczynią chcąc ją przywołać na rozmowę. Wybrała sobie tę panią Martę na powierniczkę - tylko z nią rozmawia o sprawach domowych, tatowych. Wcale się nie dziwię, to bardzo wrażliwa, spokojna i uważna osoba wysokiej kultury.
A pani Marta dzwoni do mnie co jakiś czas i - za pozwoleniem Młodej - przekazuje o czym gadają. To niesamowite, jak wiele tematów ta dziewczyna przerabia, w sensie Aga, nie Marta. Wydawałoby się, że wielu zdarzeń nie rejestruje a ona widzi i słyszy wszystko. Ostatnio martwiła się o moje zdrowie i mówiła o tym w dniu, kiedy miałam iść do okulisty. Martwiła się też, że nie załatwimy dowozu na "Lato w mieście" (załatwione!). Ale dużo też mówi o tacie. Że tęskni (i dodaje symbol "zdrowy" - za zdrowym tatą?), że często chodzimy na cmentarz, że ma zdjęcie taty przy łóżku. Pani Marta pyta: Agnieszko, a czy to ci pomaga na twoją tęsknotę? - Nie.
Mówi też, że wie, że tata jest przy niej tylko ona go nie widzi.
A ja dwa i pół miesiąca czekałam, żeby do mnie przyszedł. Zastanawiałam się, czy to zrobi. Mama mnie odwiedziła, a on do tej pory tylko raz mi się śnił i to przez moment. Żadnej akcji, dialogu, sam sekundowy obrazek, z którego trudno było mi cokolwiek wywnioskować.
A przedwczoraj przyszedł. Czułam go tak realnie... Położyłam się spać i jak zwykle po chwili już mnie nie było. I wtedy poczułam jego oddech, westchnienie... Jakby chciał wtulić twarz w moją szyję od tyłu. Czasem lubił się tak przytulać. W pierwszej nanosekundzie się wystraszyłam, a potem pomyślałam, że to głupie. Czego mam się bać? Przecież chciałam żeby przyszedł. I zapytałam - to ty? czy to ty? Nie odpowiedział, ale czułam tak bardzo realnie ten oddech. Byliśmy tak bardzo blisko siebie, jakbyśmy byli zamknięci w jakiejś bańce. I choć byłam całkiem wybudzona to trwałam z zamkniętymi oczami bo wiedziałam, że jak je otworzę to bańka pryśnie... I po kolejnej chwili prysła... Świat nabrał swoich zwykłych rozmiarów.
Niesamowite doznanie. Szkoda, że bez słów. Bo tyle chciałabym mu jeszcze powiedzieć i o tyle zapytać... Ale pozytywne. Odebrałam same pozytywne wibracje. Może chciał mi dać znać, że jest, że nie ma żalu, że czuwa? Że między nami wszystko ok?
*
A jutro jedziemy na Banderozę. Z Kinią. Nikt tam jeszcze nie był po zimie i boję się, co zastanę. Za dwa tygodnie zamierzam tam rozpocząć z Młodą wakacje i chcę się rozeznać co i jak.
A póki co, nieliczne wolne weekendowe wieczory (tak jak dziś) spędzam tak:
Po pierwsze - wspaniale, że oczy odżyły! Po drugie - tak czule i mądrze napisałaś i o rozmowach Agi i o sennym spotkaniu... Dziękuję. Życzę Wam jak najwięcej spokoju, kwiatów, dziergania, serialu�� i pięknych wakacji!
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że oczy ok :))))
OdpowiedzUsuńJak wspaniale, że Aga ma taką mądrą osobę w szkole!!!!
Wielu takich spokojnych wieczorów! I cudownych wakacji :)
Rozkleiłam się. Żyj jak najpełniej. Na resztę brak słów. Ściskam.
OdpowiedzUsuń<3 wzruszyłam się.
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńnareszcie
Ależ czuć oddech w tym co piszesz!
OdpowiedzUsuń