niedziela, 4 kwietnia 2021

Spokojnych świąt

 To były gorące 32 dni - tyle zajęło zapełnienie pralki ;) Serio, ten miesiąc był niesamowity. Mnóstwo emocji, wzruszeń, śmiechu, ekscytacji każdą wpłatą. Oczywiście cieszyłam się jak dziecko z każdej złotówki ale też ściskało mi się gardło, kiedy rozpoznawałam nicki, imiona i inicjały, którymi darczyńcy się podpisywali. 

Moje kochane dziewczyny były bardzo mocno zaangażowane w reklamowanie zbiórki. Rozsyłały namiar gdzie tylko mogły i nie mogły. Stosowały przeróżne sztuczki, które bawiły mnie do łez. Na przykład:


Sporo było zabawy, szczerze mówiąc szkoda, że już się skończyła. Nigdy tego nie zapomnę. Maili Kaczki też - dziękuję! Uwielbiam ludzi z poczuciem humoru, to mi robi kojąco na moją znękaną duszę.

Dziękuję Wam wszystkim. Chciałabym wyrazić słowami jak bardzo jestem wdzięczna za pomoc ale nie potrafię. Wszystkie słowa wydają mi się zbyt banalne. Nie spodziewałam się tak spektakularnego sukcesu w tak krótkim czasie. Niektóre wpłaty wprowadzały mnie w ogromne zdumienie, właściwie to nawet w panikę. W jaki sposób się odwdzięczę? Czy w ogóle kiedykolwiek zdołam?

Ponieważ nie mogłam sobie poradzić z własnymi emocjami, postanowiłam je ukryć za głupawką i zrobiłam zdjęcie godne uczczenia sukcesu pralki. Kosztowało mnie sporo kombinacji na pograniczu akrobatyki w duecie z Młodą, ale udało się:


Posadzić tę pannę na podłodze w siadzie skrzyżnym, między kiblem a pralką... no chyba do tej pory był to mój największy wyczyn fotograficzny. Proszę też zwrócić uwagę na jej minę: "matko, że mnie tu posadziłaś to już jest dziwne, ale czemu u licha ten telefon w czarnej dziurze odlicza od 10 w dół?! Toć wiesz, że w 10 sekund nie zdołamy stąd zwiać..."

Minęło już dobrych kilka dni od uzbierania pełnej kwoty. Zadzwoniłam do firmy żeby zapytać, czy da się jakoś uruchomić już procedurę, na ten przykład wpłacić zaliczkę i zabrać się do montażu. Niestety nie da się, albowiem złożyłam też wniosek o dofinansowanie ze środków PEFRON i jeśli chcę z tego dofinansowania skorzystać to muszę czekać na decyzję. Trochę to dla mnie bez sensu, bo ostatecznie jestem w stanie zapłacić całość, gdyby PEFRON odmówił, no ale rozumiem, że firma się zabezpiecza. Pani mi tylko palnęła: - Proszę się nie martwić, podnośnik nie ucieknie... 
- No pewnie nie ucieknie proszę pani, tylko czy mój kręgosłup wytrzyma to czekanie.
Chyba się nie zastanowiła nad swoimi słowami.
A na dofinansowanie warto poczekać, bo tak sobie nieśmiało marzę, że gdyby sypnęli groszem, to może i na nowy wózek ze zrzutki by starczyło?

No więc trza czekać. Mam nadzieję, że niezbyt długo, bo ja naprawdę ledwo ciągnę. Ciężko mi podnieść się rano z łóżka. Słabe to. Boli mnie wszystko. Ostatnio jakiś nowy ból pod lewą łopatką - od kręgosłupa czy serca? Do tego doszedł szum w lewym uchu, zwariować można...

I tak się cieszyłam bardzo i nieco się uspokoiłam, że wszystko będzie dobrze, jakoś się ułoży. Mieszkanie mamy wreszcie skończyłam sprzątać - zajęło mi to, bagatela... cztery miesiące. Przechodziłam w tym czasie z pińcet załamań nerwowych, bo to po prostu była neverending story. Wydawało mi się, że nie dam rady. Ale się udało. 


4 komentarze :

  1. Spokoju jak najwięcej ❤
    Kiedyś w podstawówce pamiętam było hasło "październik miesiącem oszczędności"��
    Co prawda to nie paźdzernik ale zrzutka jeszcze trwa przez 50 dni, może na wózek się zbierze z oszczędności w kwietniu��

    Kinia

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę z Waszego udanego "prania". Trzymam kciuki za Was. To zdjęcie "zrobiło mi dzień".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń