Pożegnaliśmy Ojca w piątek. To była ładna uroczystość, przyszło dużo ludzi, zwłaszcza przyjaciół, znajomych. Mnóstwo kwiatów. Przed nabożeństwem było piękne słońce a potem niebo się rozpłakało.
Bałam się tego dnia. Okropnie się bałam. Ale przeżyłam. I teraz będę żyć do końca życia. Takie bzdety klepię, bo nie wiem nawet co mam napisać. Kalejdoskop uczuć. Od żalu, smutku, poczucia winy (a owszem), rozkminiania wszystkiego po stokroć, aż po złość. Każdy dzień zaczynam od myśli, że go już nie ma. Wciąż sprawdzam drzwi do jego pokoju - czy się świeci światło, czy jest włączony telewizor. Wieczorem bezwzględnie muszę otworzyć drzwi, bo będę na nie zerkać co minutę.
Zwyczajowo podczas wieczornych przygotowań na kolejny dzień, lubiłam słuchać podcastów na słuchawkach, a teraz nie mogę bo zdarza mi się wystraszyć dźwięku osoby mówiącej. Jakby ktoś nagle stanął za mną i coś do mnie powiedział. Słabe to i bardzo mnie męczy, a pewnie jeszcze trochę potrwa.
Męczą mnie też badawcze spojrzenia ludzi - jak ona sobie daje radę? Płacze, nie płacze... Wiem, że to troska, jednak mnie męczy.
I mam manię sprzątania. Po sprzątnięciu mieszkania mamy, zaczęłam sprzątać swoje a teraz to się pogłębiło. Sprzątam sukcesywnie miejsce po miejscu, szufladę po szufladzie i wciąż mam wrażenie, że mam za dużo pierdół, papierów, nikomu niepotrzebnych gratów.
Chyba sprzątam swoje życie. Posprzątałam też bloga, niektóre komentarze... Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony. Wszystkie były dla mnie bardzo cenne ale nie mogłam postąpić inaczej.
No i podłamuje mnie ilość spraw do załatwienia. Od miesięcy gromadzę dokumenty. A teraz to się w nich po prostu zakopię.
Mam jednak jedną dobrą wiadomość - jutro montujemy podnośniki!
Trzymajcie się cieplutko Dziewczyny. Będzie dobrze , po burzy zawsze wychodzi słoneczko.
OdpowiedzUsuńPrzytulam... A jak Agnieszka?
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że udało się z podnosnikami, poproszę o relację zdjęciową :)
Pisz śmiało, jakbym mogła cokolwiek!!
Rob przede wszystkim to co Tobie pomaga, nami sie nie martw bo i tak bedziemy tutaj przy was! Sprzatanie bloga bardzo rozumiem. Ciesze sie jak glupia do sera z podnosnika!! Przytulam wirtualnie
OdpowiedzUsuńDobrze, ze posprzątałas na blogu. Dzięki.
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze to sprzatanie daje Ci ukojenie.
A jak w tym wszystkim Agnieszka?
Dopiero gdy zobaczyłam zamieszczone przez Ciebie zdjęcie Ojca, zrozumiałam, po kim Aga ma takie piękne oczy. Cała do Ojca podobna.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się i dbaj o siebie. Malutkimi kroczkami :*.
I pokaż ten podnośnik :)
Uściski
nov.
Ja zupełnie nie wiem, co powiedzieć, ale bardzo mocno czuję, że chciałabym Cię jakoś utulić, otoczyć miękkim kokonem "będzie_lepiej"....
OdpowiedzUsuńBlog Twoj - Twoja wrazliwosc; Ty decydujesz, co tu ma miejsce. Czasem i z dobra intencja mozna trafic nie tak... I choc z daleka, posylam i ja dobre mysli do Ciebie, zyczac sily sily sily.
OdpowiedzUsuń