Oby Wasze dzieci miały bogatych rodziców! - jak mawiał mój tatko. Wizja cygar odpalanych dolarami powaliła mnie na kolana. Nie wiem czy się podniosę :)
Agnieszka. Dziś dostałam info od wychowawczyni w zeszycie kontaktowym, że Aga miała dobry dzień, że przeprowadziły dość długą rozmowę w cztery oczy, na której przekazanie wniosków się wyraźnie zgodziła. Wręcz chciała, żeby wychowawczyni opowiedziała nam o czym rozmawiały. A rozmawiały o uczuciach. I Aga wyraziła smutek i tęsknotę. Za tatą.
Serce mi się połamało na kawałeczki.
W poniedziałek, pierwszego dnia szkoły po feriach, zaraz po odstawieniu młodej do dowozu szkolengo, pobiegłam swoje pierwsze od dawna kilometry, pierwszy raz po śniegu w tym roku. Uwielbiam biegać po śniegu! Dlatego mimo 19 stopni na mrozie, przeleciałam sobie szalone 5 km! Potem już nie było okazji i czasu, aż do dziś, kiedy to zobaczyłam o świcie coś takiego:
“Jest we łzach jakaś świętość. Nie są oznaką słabości, ale przeciwnie, siły. Przemawiają bardziej wymownie niż tysiąc języków. To zwiastuny wszechogarniającego smutku, głębokiego żalu i niewypowiedzianej miłości.”
OdpowiedzUsuńWashington Irving
Piękne...
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPrzeczytałam kilka ostatnich notek i zbieram się z podłogi. Pojęcia nie mam, co bym w podobnej sytuacji zrobiła? Umarłabym??
OdpowiedzUsuńNo, pewnie tak. A potem byś z martwych wstała, i poszła dalje ;)
Usuń