Dziewczyny kochane, których nigdy na oczy nie widziałam (z małymi wyjątkami), jak to dobrze, że Was mam! I to miejsce, które tak sobie trwa pewnie ponad 15 już lat.
Nigdy nie byłam introwertykiem, nigdy nie ukrywałam swoich kłopotów, emocji. A zawsze chciałam być choć trochę tajemnicza... Kiedy założyłam sobie tego bloga, miałam przygotowane kilka pierwszych notek, na papierze, ołówkiem, i plan, żeby potrzymać trochę w niepewności moich ewentualnych czytelników - co to też za dziwna choroba trawi mojego Anioła? Tak wiecie, najpierw półsłówka, trochę szokujących informacji, napięcie miało sobie rosnąć...
A tu bach! Już bodaj pod trzecim wpisem Agnieszek zasunęła mi pytaniem, czy to aby nie zespół Retta??
I po tajemnicy, karrramba.
Pomyślałam sobie - kim jest ta kobieta, że zna zespół Retta? :))
No i przez te wszystkie lata smarowałam tu spod serca, żeby wywalić emocje, wypuścić parę spod pokrywki, starałam się zawsze szczerze wobec siebie i czytelników. Na początku bardzo dbałam o to, by nasza historia nie była łzawa, żeby pisać z humorem. Poza tym ja po prostu jestem wesoła z natury. Śmieję się dużo i często. Nawet teraz, w tym syfie, szczególnie w pracy kiedy moja głowa jest zajęta normalnymi sprawami, kiedy jestem z moimi dzieciakami, kiedy gadam z koleżankami (już w poniedziałek wracam do pracy - dzięki ci dobry Boże!)
Jakoś nauczyłam się chować dumę w kieszeń i pisać te setki apeli z prośbą o jałmużnę do różnych firm. Potem nadeszła era 1% podatku i proszenie już nie jakichś tam podmiotów, ale realnych ludzi - rodziny, przyjaciół, znajomych. Tłumaczenie, że to nie obciąży ich kieszeni, że zamiast państwu to potrzebującym chorym dzieciaczkom... Dziś już każdy wie, jak działa 1%, wtedy trzeba było tłumaczyć. Wtedy Agnieszka była jeszcze słodką małą dziewczynką, dziś ma wągrowisko na dorosłej buzi i sporą konkurencję małych, słodkich dziewczynek i chłopców.
20 lat już to robię i myślałby kto, że okrzepłam. Otóż nie, nie okrzepłam. Prosić o pieniądze jest najtrudniej na świecie i kto tego nie doświadczył, nie zrozumie.
Znowu przydługi wstęp.
Do brzegu.
Nawet nie wiecie, jak jestem Wam ogromnie wdzięczna za wsparcie i gotowość do ściepy. Chcę, żeby to naprawdę wyraźnie wybrzmiało - to dla mnie bardzo wiele znaczy, bo wiem, że nie jestem sama i nie utonę. Ale dopóki płynę, nie będę Was prosić o pomoc. Nie w tym temacie.
Chcę pozostać szczera i pisać co mi w duszy gra, więc z pewnością będę tu narzekać również na kasę, ale proszę, nie traktujcie tego jak prośby czy mrugnięcia okiem. Umówmy się, że jeśli faktycznie będzie źle, to ja to jasno napiszę, dobrze?
Mam na piśmie Wasze deklaracje - nie kasować proszę! :)
Dziękuję.
Moją deklarację też sobie dopisz na listę, to pisałam ja, novembre! Otwartym tekstem! :-)
OdpowiedzUsuń:*
Pamiętam te pierwsze wpisy ma Twoim blogui aż mnie wzrusz za gardło złapał, że Ty pamiętasz te moje dociekliwe komcie ;))
OdpowiedzUsuńMoa, proszę i mnie dopisać do listy i nie mieć cienia wątpliwości w razie potrzeby!
Covid (albo inny srovid :/) mnie toczy od kilku dni więc się w komentarzach nie udzielam bo ledwo dycham ale jestem tu codziennie i ze wszystkich sił zaciskam palce by Ci się udało jak najszybciej wydobyć na prostą.
Uścisków moc dla was obu :*
O rety... zdrowia! Nie daj się tam!
UsuńNo jak mam nie pamiętać mojego pierwszego czytelnika i człowieka, który chodzi w podobnych butach i wie doskonale ocokaman :)
Pisz, pisz! W razie czego otwartym tekstem wezwij nas do spełnienia deklaracji. Chciałabym COŚ zrobić, żeby odmienić Twoja sytuację. Ściskam wirtualnie!
OdpowiedzUsuńDobsze :) ściskam!
OdpowiedzUsuńProszę mnie też doliczyć! Deklaracja jest i kasować jej nie zamierzam ;) Jeśli tylko będę mogła pomóc, to pomogę z radością (czy to finansowo, czy jakkolwiek inaczej). Są Panie tego warte!! <3 (Ania Bereś)
OdpowiedzUsuńPowodzenia! Oraz nie czekaj za długo z informacją, że już można robić zrzutkę. To nie będzie zobowiązanie dla Ciebie, to będzie przyjemność dla nas. :)
OdpowiedzUsuńUprzejmie proszę o dopisanie do listy.
OdpowiedzUsuńI ja w kolejce tej stoje :)
OdpowiedzUsuńkaczka zglasza wniosek formalny! Bo w sumie to my z tej kasy chcemy tu tak ochoczo wyskakiwac nie tylko dla Ciebie, ale w sumie dla Agnieszki, bo jej sie nade wszystko nalezy swiety spokoj i matka bez nerwicy, matka tafla jeziora z lotosami w zebach, prawda? Zatem chyba, tak mi sie wydaje, nie powinnas sie opierac. Bierz, bierz od nas, bo wiesz jak to jest, nienadazamy cygar dolarami odpalac! (Prosze zebranych o poparcie wniosku!)
OdpowiedzUsuńPopieram wszystkimi ręcyma!!
UsuńA jak! :)
UsuńTak jest! Jestem w blokach startowych!
Usuńja też. w gotowości w miarę skromnych, niestety,
Usuńmożliwości. Jestem
Podpisuję się!
Usuńja tez ja tez ja tez! kamizelke ratunkowa nalezy zakladac zanim wsiadzie sie na lodke, a nie jak lodka juz w polowie zatonela, wiec prosze brac kase i sie nie obcyndalac ;) i bardzo prosze mnie dopisac do sciepy, rzucam palenie cygar to mam za duzo dolarow :))) - ola z daleka
UsuńJa się dołączam do przedmówczyń.Spokój jest bezcenny, dobry prawnik przyspiesza znacząco rozwiązanie problemu. Warto zapłacić!
UsuńJa też z chętnie się dorzucę. Bylebyście jakoś mogły zaznać spokoju i żyć w miarę normalnie. Nie krępuj się, może im szybciej, tym szybciej się wyzwolisz.
OdpowiedzUsuńPopieram!
OdpowiedzUsuńJa też popieram!
OdpowiedzUsuńJestem... i spróbuj o mnie zapomnieć!
OdpowiedzUsuńBede czekac na „ znak „ ;) pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńJa tez sie chetnie doloze
OdpowiedzUsuńJestes wspaniala!