niedziela, 1 listopada 2015

no i miesiąc minął

Czas tak szybko leci, minął miesiąc a my z diagnostyką jesteśmy w lesie. Nie byliśmy jeszcze u babskiego lekarza. Nie było kiedy, po prostu. 
Bo najpierw przyszli źli panowie żeby zrobić wielką rozpierduchę w naszym kurniku. Że niby wymiana rur gazowych. Przyszli podrapali się po głowie i jak zobaczyli, że trzeba się przebijać z przedpokoju do łazienki a stamtąd do kuchni to najlepiej by poszli w linii prostej, o tak - przez środek wszystkiego. Jak zaczęłam margać i tupać nóżkami na granicy histerii to przyprowadzili kierownika, z którym ustaliliśmy jakiś tam kompromis. Tyle, że aby nie rujnować mojej nowej bądź co bądź kuchni musiałam się zgodzić na jedną rurkę na widoku. I tej oto rurki pilnowałam przez cały dzień - aby była jak najmniej widoczna, aby była jak najbardziej przy ścianie i żeby ona była w ogóle prosta! Co wcale takie oczywiste nie było. Ostatecznie zrujnowali mi szafę w przedpokoju, tapetę w kuchni oraz - co za pech - pan się pomylił o 10 cm i wywiercił mi niepotrzebną dziurę w glazurze w łazience.
Ogólnie do tej pory mam meksyk w chacie bo jeszcze nie było odbioru i nie wszystko mogę przywrócić do pierwotnego porządku.

Potem wróciłam do pracy. I wciąż jestem w szoku choć to już dwa tygodnie minęły. Nie mogę się odnaleźć. Dużo dzieci, dużo badań, dużo wszystkiego. 

A potem Młoda zapadła na zapalenie płuc. Trzy noce nie spałyśmy bo nie mogłam zbić gorączki. Bałam się jak jasna cholera bo jeszcze tak nie było, żeby nic nie działało. Mówiąc "nic" mam na myśli leki plus sposoby domowe - okłady, zimne butelki itp. No ale jakoś się wykaraskała dziewczyna.

A w tak zwanym międzyczasie a nawet o czasie dostała okresu i prosz - miesiąc minął.

Bóle okazały się jednak niebólowe a przynajmniej tak mi się wydaje bo po zastosowaniu maściowej kuracji dowcipnej minęły... Czyli mamy chwilowy spokój, tfu na psa urok!

I właściwie to tyle.

O operacji dawno już zapomniałam i gdyby nie to, że muszę korzystać z pomocy przy dźwiganiu Młodej uznałabym, że coś mi się przyśniło... Czuję się dobrze co bywa zgubne, bo zwyczajnie zapominam się oszczędzać i na ten przykład w tym tygodniu bez pomyślunku podniosłam w robo takiego dwuletniego szkraba, którego miałam diagnozować. Bo płakał żałośnie za mamą i chciałam pocieszyć. Z tym, że jak już był w połowie drogi w powietrzu poczułam, że to był błąd... Na szczęście nic się nie stało ale czuję, że coś tam chyba naruszyłam, albo raczej odświeżyłam. No nic, muszę nad sobą panować. Najważniejsze jest to, że już mogę truchtać. Podczas szurania ani po nim nic mnie nie boli co też pootwierało mi różne niezbyt mądre klapki z pomysłami. Na przykład pod tytułem Bieg Niepodległości. Na szczęście podczas dodatkowych zapisów było bardzo mało miejsc i nie zdołałam się załapać. Pewnie Ktoś nade mną czuwa ;) Na zawody chyba jeszcze trochę za wcześnie.

Spacerowo - jesienne pozdrowienia!


9 komentarzy :

  1. Sam krem to za mało, jeśli mała ma jakiegoś grzyba, to koniecznie trzeba też leki doustne podawać, żeby to TRWALE zlikwidować. A nerwy związane z rurami rozumiem i podziwiam, że nikogo nie grzmotnęłaś patelnią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie grzmotnęłam ale jak pan Kazimierz (fachman) mielił pod nosem bluzgi i lamentował, że osiwieje i że już od pół roku powinien być na emeryturze to mi się go nawet szkoda zrobiło :)))

      Usuń
  2. Laski na tym spacerze, że hej :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie widzę opcji, że jakieś rurki zmieniają, to mi pół domu rozwalą!!! i to jeszcze wtedy, kiedy IM pasuje! A przecież większą część życia mieszkałam w blokach;)))
    Wspaniale się prezentujecie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz Kolorku, zapodali temat miesiąc wcześniej. Pół domu to pewnie przesada ale na pewne kompromisy trzeba było pójść, żeby nie było jeszcze większych zniszczeń. Oczywiście mogłam strzelić focha i z terminem i całą resztą ale z tym się wiąże brak gazu w całym bloku. A co za tym idzie również brak ciepłej wody. Także wiesz... W sumie kąpaliśmy się w jednym garnku wody grzanym na turystycznej kuchence przez dwa tygodnie, moglibyśmy i dłużej tylko nie wiem co na to sąsiedzi :)))

      Usuń
  4. Czy te babskie problemy są w drugiej połowie cyklu? Bo w okolicach owulacji zmienia się pH dowcipne i każda zaleczona ale nie doleczona infekcja powróci. :( Może biocenoza pochwy by coś pokazała? Badanie nie jest inwazyjne, tylko na wyniki się czeka.
    I z mojego doświadczenia - mozna miec uczulenie na osłonki probiotyków, koszmarnie swędzące uczulenie. ;)

    Trzymajcie się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. I co tam u Was laski słychać? :) Trzeba trochę popiłować o kolejną notkę.

    OdpowiedzUsuń