Witaj najukochańsza, najwspanialsza szkoło na świecie! Tęskniłyśmy za tobą ogromnie albowiem ponieważ obie nienawidzimy ferii zimowych i wszelkich innych zimowych przerw świątecznych srecznych. No chyba, że udaje się je spędzić w Rzymie albo innym pięknym miejscu, gdzie nie ma zwałów śniegu, które trzeba pokonywać wózkiem, gdzie nie trzeba zakładać pińciuset warstw ubrania, jest w miarę ciepło i miło.
W tym roku mieliśmy zwiedzać Budapeszt. Bo pięknie, bo cieplej niż u nas, bo blisko i można by dojechać autem z małym przystankiem (i bardzo przyjemnym) na nocleg w kochanej Milówce.
Nie wyszło, wiadomo dlaczego. Całe ferie Młoda kiblowała w domu i była już tak tym zmęczona, że całą niedzielę śmiała się jak głupi do sera, parskała śmiechem co moment bez specjalnego powodu i zachęty. Co jest przesłodkie, jednakowoż sprawia pewne problemy przy spożywaniu zupy na ten przykład.
No i nie wierzę - siedzę sama w kurniku. Do robo mam na popołudnie, więc se siedzę i robię nic. Normalnie piję se kawkę, macham nóżką, spoglądam na Fejsa i piszę do Was. Cisza, spokój, już nie pamiętam kiedy tak było. Dziecko w szkole, Ojciec na zakładzie a ja chłonę samotność.
Tfu, tfu! Nie chciałabym zapeszyć.
Ale spokój nie potrawa długo bo mamy w najbliższym czasie zaplanowaną tę cholerną gastroskopię pod narkozą. Już 11 lutego mamy zgłosić się na Izbę Przyjęć do CZD. Brrr... Muszę tam zadzwonić i zrobić mały wywiad bo kompletnie nie wiem czego się spodziewać - czy będą to jednodniowe gościnne występy czy dłuższy pobyt? Tomografia też była pod narkozą i wszystko razem z wybudzeniem trwało parę godzin. Po co więc mamy się zgłaszać na Izbę?
I tak o.
Z nowości: stuningowałyśmy z Błogosławioną Danutą nowy wózek Młodej. Z tyłu powstał organizer z kieszeniami na butelkę z piciem oraz moją kawkę, i kieszeń na pierdoły, ale najważniejsza jest poduszka/zagłówek.
I tu dygresja. Podczas ostatniego pobytu w szpitalu bardzo często korzystałam z wózka Młodej. Tak, dokładnie - kiedy tylko Młoda leżała w łóżku sama w nim siadałam bo w alternatywie miałam twarde krzesło. I całe szczęście! Ponieważ miałam okazję się przekonać jak okropnie niewygodny i totalnie nieprzemyślany jest jego zagłówek.
To jest największy model Rodeo, z przedłużonym zagłówkiem, który montuje się za właściwym oparciem. Na oko wygląda dobrze - po prostu przedłuża oparcie wózka, ale kiedy się usiądzie i oprze głowę - masakra. Człowiek się czuje jakby miał całą głowę wraz z szyją nienaturalnie cofniętą w tył. Nie umiem tego lepiej wytłumaczyć ale wierzcie mi na słowo - po 5 minutach albo trzymasz łeb w powietrzu albo rozglądasz się za jakąkolwiek poduszką. Postanowiłam natychmiast skołować taką poduszkę na stałe i okazuje się robi ona furrorę w szkole, bo podobno do tej pory osoba karmiąca Agę musiała podtrzymywać jej głowę. Ech... jeszcze nie znają matki? Nie wiedzą, że matka na drugie ma Pomysłowy Dobromir i takie rzeczy się zgłasza do poprawki?
Jeszcze mam w planie kosz lub coś w podobie pod wózkiem. Bo oryginalny kosztuje osiem stów, prawda. Se sama wymyślę, Danuta wykona i będzie git :) Że też sama nie mam serca do szycia.
Poduszka może nie porywa urodą ale to pierwsza próba, prototyp ;) Problem tkwi w zdobyciu odpowiedniego materiału w odpowiednim odcieniu czerwieni ofkors.
Duuuużo miejsca na kosz pod spodem co nie?
Ja 17 lat temu, gdy o koszykach jeszcze nikomu sie nie śniło powiesiłam siatkową siatkę ( która zawieszało sie na raczkę wózka . ( nie wiem jak to wytłumaczyć !! ) te siateczni miały takie uchwyciki do zaczepiania i zamiast w pionie przy rączkach wisiało to w skosie pod siedziskiem :)
OdpowiedzUsuńKumam! Bardzo fajny pomysł :)
OdpowiedzUsuńMOA lubisz makramę? Bo można spróbować coś wypleść. Nie wiem jak z szydełkiem, bo nie moja bajka. I takie siatkowate plecione można podwiesić tak jak proponuje Uzdrowisko.
OdpowiedzUsuńW szkole nie wpadli na to żeby powiedzieć że coś nie gra?
Hmm... jeśli chodzi o szkołę to pewnie gdyby ktoś wpadł na pomysł i usiadł w tym wózku to by na bank zauważyli, że coś nie gra i dali znać. A tak to najprawdopodobniej uznali to za kolejną "usterkę" niepełnosprawnego dziecka, któremu nie chce się trzymać głowy w pionie. I nie mówię tego złośliwie bo takie okresy bywają. Bywają też takie z pluciem albo zgrzytaniem zębami. Uroki retta.
UsuńA co do makramy - lubię wszystko co wydłubane, więc makramę też choć nie mam z nią żadnego doświadczenia oprócz epizodu w podstawówce :) Chyba zostanę przy pomyśle uszycia co będzie łatwiejsze i w wykonaniu i w późniejszym utrzymaniu. Poza tym chcę wzmocnić dno jakimś grubym i sztywnym preszpanem. Mam już pomysła, spoko :D
Hihi wybacz, moja obsesja tkania i plecenia daje o sobie znać. ;-)
UsuńWzmocnione dno, coś sztywnego, chyba boję się zapytać co planujesz tam wozić. Miejsca sporo, ale czerwień blisko ziemi szybko się uszarga.
Ściskam Was bardzo :) jako anonim, bo konto google wyrzuca komentarze w kosmos. A ja to znany Wam od lat Duszek_zły ;)