Jesteśmy w jakiejś czarnej dziurze. Udało się opanować ból czy cokolwiek to było, nie udało się opanować infekcji.
Byłyśmy dziś na kontroli u pediatry, bo nie podobał mi się świszczący kaszel, który na dodatek nie tracił na sile. Młoda bierze antybiotyk od zeszłego piątku, czyli 10 dób, a poprawy nie ma.
Ale za to jest prawostronne zapalenie płuc.
Tadam.
I kolejne dwa tygodnie kiblowania w domu.
poniedziałek, 27 października 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Rosół w ilościach hurtowych i pomarańcze ! Współczuje
OdpowiedzUsuńNo, cholerka, to rzeczywiście... przesada lekka, jak by nie patrzeć :(
OdpowiedzUsuńA wolne jakoś wyszarpałaś?? (dla siebie)
OdpowiedzUsuńNo tak, kręgosłup mi wysiadł...
Usuń...to "dobrze"...
OdpowiedzUsuń