Gdzieś tak mniej więcej rok temu, po opowieściach kolegi z pracy o jego pięknej podróży do Rzymu narodziła się w naszych głowach myśl, że może by tak pojechać... zobaczyć... Właśnie na przełomie stycznia i lutego, wtedy, kiedy nie ma tłumów, kolejek do każdego zabytku, podobno prawie każdy zabytek można normalnie zobaczyć a nie tylko z pozycji na palcach. No i upałów nie ma a przyjemne kilkanaście stopni. Wreszcie - toć my się niemiłosiernie nudzimy każdego roku podczas zimowych ferii.
Jedźmy, zdecydowanie.
Minął rok a my wytrwaliśmy w postanowieniu choć ostatnio nie było lekko i nasze plany stanęły pod wielkim znakiem zapytania. Najsampierw pani w telewizorni ogłosiła w Rzymie powódź i ładnie poprosiła - turysto! jeśli nie musisz, nie przyjeżdżaj! No ale to było dwa-trzy tygodnie temu, zdążyło przeschnąć. Potem jednak Młoda zaczęła tańczyć i znowu zaczęliśmy się zastanawiać czy ta nasza podróż ma sens. Jednak od poprzedniego piątku jest spokój (od momentu, który opisywałam w poprzedniej notce), więc... we wtorek lecimy! Ojacie!
Muszę Wam powiedzieć, że podróż, którą mój kolega rok temu reklamował jako niezwykle tanią ("wiesz, bilety tanimi liniami dosłownie za grosze, hotelik malutki, przyjemny też za niewielkie pieniądze, poza sezonem" itd. itp.) i dlatemu się na to w ogóle zdecydowaliśmy, okazała się niezłym wydatkiem. Albowiem ponieważ po raz kolejny okazuje się, że wszelka niestandardowa aktywność osób niepełnosprawnych jest dosyć kosztowna. Bilety!, bilety lotnicze są tanie, to fakt, i dość łatwo było je nabyć/zarezerwować. Ale już z hotelem to cała historia...
Bo większość uroczych, tanich hotelików w starym mieście Rzym mieści się w równie starych kamienicach, gdzieś między drugim a czwartym piętrem, dokąd można wjechać windą lub nie. Znaczy nawet jeśli hotel chwali się posiadaniem windy to jeszcze nie oznacza sukcesu, bo jeśli spytać miłego tambylca Antonio jak szerokie jest wejście do owej windy, to okazuje się, że np. 50 cm. A nasz wózek ma rozstaw kół 67cm. Dobrze, że Ojciec poszukując miejscówki dla nas czytał komentarze gości i zwrócił uwagę na ten mały szczegół - ciasno! W ogóle w trakcie poszukiwań człek mądrzeje i wpada na to, by na stronie wyszukiwarki hoteli zaznaczyć opcję "udogodnienia dla niepełnosprawnych" i od razu się robi łatwiej, ponieważ oferta obejmująca kilkadziesiąt (kilkaset?) propozycji od razu zawęża się do 12...
Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wynajęcie miłego mieszkanka. Opcja taka jak hotel - z recepcją itd. - ale to taki oddzielny apartament (dumnie brzmi c'nie?) z kuchnią. Bez wyżywienia w związku z tym. Na parterze.
Lecimy we wtorek, na sześć dni. Zabieramy ze sobą błogosławioną Danutę czego chyba nie muszę tłumaczyć tak? Babcia jak się dowiedziała, że chcemy jechać do Rzymu to nie było mocnych. A że będziemy mieszkać prawie w samym Watykanie to aż się boję pomyśleć co się będzie działo.
Ale może dzięki temu uda nam się wyskoczyć na jakąś wieczorną randkę tylko we dwoje z Ojcem?
Pewne jest natomiast to, że matka będzie się wykradać na poranne randki z... bieganiem :) Mam zamiar pozwiedzać Rzym biegając. Już od miesiąca co najmniej mam obcykane trasy, których nauczyłam się prawie na pamięć albowiem znając moje zdolności do gubienia się na własnym podwórku... Hihi... No cóż :)
W końcu podobno ten cały Rzym to taka mała zabytkowa wiocha :) I powiem Wam w sekrecie, że najbardziej z tego wszystkiego jaram się (no sorry, teraz tak właśnie mówi aktywna młodzież a ja muszę być choć trochę trendi, tak?) tym bieganiem:) Bo ja lubię wycieczki biegowe a taka wycieczka po Rzymie to sam cud, miód i orzeszki :) Nanaannnananna :))
Zazdrościcie?:)
Jak mi ktoś napisze, że nie i jestem rąbnięta to strzelę focha.
zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńnie śmiałabym nie ;)
oj dobra no :)
UsuńZazdraszczam ja kasia-bajkasia :) Biegania też :) Oczywiście :) Słońca Wam życzę :)
OdpowiedzUsuńphi! i czym tu się chwalić?
OdpowiedzUsuńp.s. zdycham z zazdrości!;)))
lećcie, zwiedzajcie, biegaj! jak fajnie, że chociaż inni mogą. niezapomnianego (w najlepszym rozumieniu tego słowa) urlopowania!
OdpowiedzUsuńJesli nie pojawi sie tu kilometrowa relacja z wyprawy to my strzelimy focha :-)
OdpowiedzUsuńA ja nie zazdroszczę! Bo mnie w ogóle nigdzie nie ciągnie, ale to chyba źle :)
OdpowiedzUsuńUdanej wyprawy! :)
Ja zazdroszczę ;-) byłam w Rzymie , też poza sezonem i bardzo mi się podobał, jest mało turystyczny w stosunku do Toskanii na przykład ;-)
OdpowiedzUsuńI też mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu.
Chciałabym tam pojechać z dziećmi jak będą większe i masz racje ferie zimowe to najlepszy czas na to.
Iza
Zazdraszczam. Rzymu, biegać to by mi się nie chciało o poranku :D
OdpowiedzUsuńFocha, to ja zaraz sobie strzelę;) Tak mi się wydawało, że ho ho ho i w ogóle - biorę rodzinę na wyjazd zimowy w góry, wow;)) Najpierw 1 uczennica radośnie doniosła, że jedzie do...Singapuru i nie tylko, potem 2 znajoma wysłała pozdrowienia z Miami (z 8-miesięcznym dzieckiem), a teraz Rzym, no i z czym ja do ludzi;)))))))?? idę się okopać!!!
OdpowiedzUsuńBawcie się dobrze i poproszę o rozległą, fotograficzną relację!!
no ba! jassne ze zazdrościmy! :)) Bawcie się dobrze!
OdpowiedzUsuńBawcie się dobrze, obiegnij Rzym i niech młoda nie tańczy na wyjeździe.
OdpowiedzUsuńW Rzymie zimą nie byłam, tylko w sezonie 3 razy i przez te tłumy mniej mi się podobał.
Życzę również miękkich lądowań.
Ale super!;) To biegaj ciotka, biegaj po Rzymie. Zrób ładne zdjęcia, to się na grupie pochwalisz ;)
OdpowiedzUsuńwspanialy pomysl, zycze pogody i czekam na relacje.
OdpowiedzUsuń