Po 9 latach blogowania okazuje się, że muszę dostać upomnienie w komentarzach, żeby się spiąć i wklepać kilka słów;) Ale jakoś tak wydaje mi się mało ciekawe pisanie wciąż o tym samym, że boli i boli i BOLI.
Próbuję wyszukiwać w naszym życiu co ciekawsze momenty, okraszać je wesołymi obrazkami ale prawda jest taka, że wciąż coś boli. I ja nie wiem co. Albo wiem - bolą różne kawałki na zmianę a czasem nawet pewnie bolą hurtem. Ale ja nie jestem w stanie stwierdzić które ani nie jestem w stanie tego bólu opanować. Bo na przykład wczoraj zaczęło się po południu. Poszła nospa forte, ibuprom oraz 2 x apap. I bolało większość popołudnia. A ty siedź człowieku i patrz na to. Możesz ewentualnie spróbować jak smakuje tynk ze ścian.
Potem przestało na jakiś czas a wieczorem wróciło i poszły dwie nospy forte, 2 x paracetamol w czopku oraz ibuprom. I bolało do 3.30 rano.
Dziś mieliśmy spędzić miłe popołudnie z chrzestną Młodej i jej (chrzestnej oczywiście) małżonkiem z okazji niedawnych imienin Agnieszki. I lipa z sosną - musieliśmy odwołać bo... boli. Znowu boli. Ciekawe czy tej nocy pośpimy czy też niespecjalnie.
I co ja mam tu jeszcze dodać w temacie. Że bezsilność jest straszna, że w taką długą bezsenną noc nie sposób racjonalnie myśleć i opanowywać emocje. Że się bluźni ile wlezie, łzy tryskają poziomo i człowiek chciałby zjeść swoje paznokcie po łokcie. Bo czemu nie ma takiego pstryczka, po naciśnięciu którego można by przejąć ten cholerny ból? Niechby bolało mnie, ja sobie z tym poradzę. Młoda nie rozumie czemu jej życie ostatnio składa się głównie z cierpienia. Dlaczego? Po co? Jaki w tym sens?
To ja już sobie pójdę. Starczy na dziś.
Dziękuję, że się odezwałaś x x
OdpowiedzUsuńNic mądrego nie napiszę, choć bardzo bym chciała. I choć to nic nie pomoże, muszę Cię zapewnić, że bardzo Wam współczuję, ogromnie, do bólu właśnie. Cierpienie dziecka, także dziecka dla mnie obcego, działa na mnie strasznie. Więc rozumiem, jak podle się czujesz. Często o Was myślę. Trzymajcie się, kobietki.... I niech nie boli! :(
Brak słów... bo co powiedzieć... niech tylko już nie boli... a mocniejsze leki przeciwbólowe? Ketonal, Tramal...? Bo przecież nie sposób by się biedna tak męczyła :(
OdpowiedzUsuńTo ja Ci powiem że u nas to samiuśko. Tylko że moja żaba się trzęsie i pojawia się dylemat czy z bólu czy to jakieś nowe oblicze padaczki. Bezsilność, ból, żal, bezsenność i zombie - time, jak u Was. Nie jesteś sama, może to nie pociesza, ale jakby co, łączmy się telepatycznie i wspieraaaamy się, wspieraaamy się :)
OdpowiedzUsuńPrawdą jest, że nie ma gorszej tortury od patrzenia na cierpienie własnego dziecka:( Tak bardzo chciałabym, żeby ją nie bolało:(
OdpowiedzUsuńNie wiem czy pomogę, ale od 25 lat ból brzucha budził mnie w nocy, silne ataki z krótkimi przerwami, nic nie pomagało (może troszkę zwykłe krople żołądkowe), dopiero dwa lata temu nowa internistka zaproponowała, aby spróbować lek uspokajający (Milocardin) i to było BINGO! Może Adze coś wyciszającego pomoże?
OdpowiedzUsuńprzytulam i...niech już przestanie boleć!
OdpowiedzUsuń:( przytulam, a nawet łącze się w bólu (pogoda :( ).
OdpowiedzUsuń