No cóż, nie będę miała polityka niskiego bo niskiego ale zawsze jakiegoś szczebla w domu. Aga nie została przewodniczącą szkoły ale na pocieszenie - jest szefową w klasie. Dobre i to;)
W nagrodę dostała nowe, śliczne juniorki do szkoły. W końcu stanowisko zobowiązuje;)
Wiem co myślicie - matka pojechała po bandzie. Czerwone butki w kropeczki dla 15-latki?! Zgadzam się, przegięłam ale obiecuję, że to ostatni raz. Po prostu te kropki są tak wyjechane w kosmos, że nie mogłam sobie odmówić. Ostatni raz, słodkie kropeczki, ostatni, to pewne.
Przy okazji - ciekawe czy ktoś zgadnie jaki numer buta nosi Młoda? Podpowiem, że buty kupujemy średnio co dwa/trzy lata. Hm?:)
A poza tym to co. No biegamy tak?:) Bo mamy totalnego bzika na tym punkcie. Taki kryzys wieku średniego:)
Nie pisałam tu o pewnym fajnym niedzielnym popołudniu kiedy to miałam okazję pobiegać ze Spartanami. Każdy może, Spartanie co jakiś czas zapraszają i zachęcają, zbroją też w hełm, włócznię i tarczę - naprawdę każdy może spróbować jak to smakuje. Ja dostałam hełm oraz w jedną rękę puszkę na datki (zbieraliśmy na protezy dla 3-letniego Stasia) a w drugą ulotki. Proponowali mi również włócznię ale grzecznie podziękowałam i dobrze, bo chyba bym w połowie trasy umarła.
Biegliśmy z Agrykoli na Stare Miasto, po drodze zatrzymując się kilka razy by Spartanie mogli odtańczyć swój taniec Haka (czad!) i poprosić o datki. Powiem tak - bieg hardcorowy bo niewiele widziałam i nie tylko dlatego, że miałam ograniczone pole widzenia (tylko tyle co z przodu). Niewiele widziałam bo pot zalewał mi oczy! Dosłownie. Kapał, płynął, szczypał w oczy. A przebiegłam w hełmie może... 7 km? Jak Spartanie biegają w pełnym rynsztunku maratoński dystans - nie wiem. Wielki szacun!
Ale generalnie czułam moc! Z głośnika na spartańskim rowerze (no taki współczesny bajer dodający animuszu) biły bębny i muzyczka taka wiecie, wielka, dumna, bezlitosna;) Biegło się przy tym rewelacyjnie:) Przechodnie się uśmiechali ale niektórzy byli też zaniepokojeni (starowinka zawiesiła w powietrzu pytanie - o matko, a co to za wojsko?), w większości jednak sięgali po pięniążek. Pewien nastolatek z zespołem Downa wrzucając monetę do mojej puszki pozdrowił mnie słowami - Ave Cezar! :) Nieźle wykombinował nie?:)
Fajnie było, naprawdę fajnie.
Wczoraj zaś byliśmy odebrać mój pakiet startowy na dzisiejsze wielkie wydarzenie - 35 Maraton Warszawski, w którym biegłam Bieg na Piątkę. Na królewski dystans jeszcze mnie nie stać, z dużym naciskiem na JESZCZE;) I tak jestem z siebie bardzo dumna, że poleciałam tę piątkę w niezłym czasie 27 minut i 9 sekund, po niespełna 5 miesiącach biegania. O moim wieku już nie będę marudzić jednakowoż muszę go mieć z tyłu głowy bo bardzo często o nim zapominam i wydaje mi się, że halo, powinnam szybciej, bardziej, więcej i w ogóle nie bądź matka cieniasem.
A tymczasem zdobyłam własnymy nogamy taki oto medal i powzięłam silne postanowienie, że na wiosnę (jak zdrowie pozwoli) pobiegnę półmaraton a na jesieni (jak dożyję) maraton.
Bo wiecie, jak stałam na starcie i myślałam o tym przeogromnym tłumie, który kilkanaście minut temu wyruszył na 42-kilometrową trasę to myślałam - omamo, jak to dobrze, że ja lecę tylko tę lajtową piąteczkę. Najdalej za pół godziny będzie po wszystkiemu. Nie zdążę się zmęczyć.
Ale kiedy po biegu przebrałam się w suche ciuchy i pojechałam na 34 kilometr kibicować znajomym, dopadł mnie taki żal i nostalgia, że nie biegnę z tymi umordowanymi, umęczonymi, ale tak nieprawdopodobnie dzielnie walczącymi z bólem i własnymi słabościami ludźmi. Ja też tak chcę! Ja też chcę się zmierzyć sama ze sobą. I chcę wygrać. Nie ważne w jakim czasie, chcę po prostu to zrobić. Przebiec 42 km i 195 zajebiście ciężkich metrów. Nie potrafię sprecyzować dlaczego ale chcę i już:)


Nie lubię Cię!
OdpowiedzUsuńNiemożliwie schudłaś i wyglądasz tak, że mię zazdrośśśść zżera!
o tak, o tak, o tak mi mów:))
Usuń:**
Dorothea, jestem tego samego zdania. od jutra rzucam czekoladę, tak mi dopomóż Bóg!
UsuńAaaa, zapomniałam:
OdpowiedzUsuń:*****************************
Ach jakie piękne butki, sama bym się nie oparła:) A rozmiar, ja wiem, 40;P?
OdpowiedzUsuńpudło, wielkie jak Pałac Kultury;P
UsuńAle dałabyś cynk, w którą stronę pudło, bo ciężko mi teraz strzelać;) 36?
Usuńw dobrą stronę idziesz ale jesteś jeszcze daleko:)
UsuńMłoda nosi rekordowe 29! pewnie dlatego nie chodzi, bo gdzie na takich szkitkach;)
To ja myślałam, że moje dziecko bije rekordy w dół;) A ma 37, chociaż 38 kupuję, bo szersze:)
UsuńButy są świetne! Mój ulubiony wzór :) Aga się nie obraziła za kropki?
OdpowiedzUsuńMarudzisz strasznie, a wyglądasz ah świetnie i ten uśmiech!
nie no aprobata musiała być! pytałam czy jej się podobają, inaczej bym nie kupiła:)
Usuń