Dobra. Dziś się wściekłam i muszę wywalić tu flaki bo skisnę.
Że boli to pisałam ostatnio. Bolało fest trzy dni, potem się okazało, że to była zapowiedź babskich przypadłości. Kiedy te nastąpiły - bóle ustąpiły. Myślę sobie - jesteśmy w domu, wiemy o co kaman. Jednak przypadłości się skończyły i po dwóch dniach boli znowu. I co teraz? Jakieś fajne i sprytne pomysły?
Dziś rano było co najmniej niewyraźnie już przy wsiadaniu do szkolnego auta i tak coś czułam, że to nie będzie dobry dzień. W każdej chwili spodziewałam się telefonu ze szkoły, który nie dał mi długo czekać - 10.30. Dzwoni pielęgniarka szkolna. Proszę zabrać dziecko ze szkoły bo się rzuca na materacu i ma gorączkę. 37,5. Pytam co to znaczy, że się rzuca. No wychowawca mówi, że to nie atak ale coś boli, jednakowoż dziecku zaczyna się infekcja bo ma gorączkę i proszę ją zabrać. Mówię, że to nie takie proste - ja jestem w pracy i Ojciec w pracy. I tu się zagotowałam bo pielęgniarka stwierdziła, że ona nie będzie mi mówić jak ja mam się zwolnić z pracy i że ja sama powinnam to wiedzieć.
???WTF???
Głęboki oddech. Drugi. Czy podała pani środki przeciwbólowe - pytam wciąż grzecznie. Nie, nie podała. Dlaczego? Bo ona nie wie co ma podać.
To po kiego grzyba dwa dni temu wypełniałam dwie strony formularzy formatu A4 dotyczące chorób, leków jakie dziecko przyjmuje i sytuacji w których należy je podać oraz - podpisałam oświadczenie i upoważnienie na konkretne nazwisko, kto te leki ma podać. I ona mi mówi, że nie wie co podać!? Od kilku lat to dziecko wozi ze sobą w torbie wszystkie potrzebne przeciwbólowe i nie jest to pierwsza awaria tego typu, kiedy trzeba do torby sięgnąć.
No nie wiem - zaciapa jakaś na nich padła dzisiaj czy co?
Kiedy Ojciec dojechał do szkoły, Młoda była już spokojna. Oczywiście, była zmęczona i miała podwyższoną temperaturę ale zawsze tak ma kiedy ją coś bardzo boli. Nie ma tu mowy o żadnej infekcji. Ból ustąpił kiedy wreszcie podano jej leki. Gdyby zrobiono to wcześniej może nie trzeba byłoby zabierać jej ze szkoły. Nie "rzucałaby" się po materacu...
Najbardziej wkurzyło mnie to żądanie pielęgniarki i jej oceniające mnie zachowanie - wredna matka nie chce się zwolnić z pracy! Czy ona ma mnie uczyć jak mam to zrobić, sama powinnam wiedzieć, że w takiej sytuacji trzeba wszystko rzucić i jechać choćby autobusem-metrem-tramwajem na drugi koniec miasta, załadować cierpiące dziecko do wózka i jechać z powrotem tramwajem-metrem-autobusem. Niech się rzuca w komunikacji, niech se ludziska popatrzą na cyrk. Na pewno od tej jazdy jej się polepszy.
Całe szczęście, że dzis padał deszcz i Ojciec pojechał do robo samochodem (zwykle jeździ rowerem), całe szczęście, że pod ręką była Babcia Błogosławiona Danuta (zupełnie niestandardowo tym razem w domu a nie na działce) bo inaczej musiałabym faktycznie zwolnić się z pracy i jechać tą komunikacją żeby uspokoić nie tyle Młodą, co rozhisteryzowaną pielęgniarkę...
Ps. Ja wiem, że można spokojnie i natychmiast wpaść w histerię i stracić głowę na widok cierpiącego dziecka. Wiem bo sama wpadam. Tak - histeryzuję, wściekam się, tupię nóżkami, ryczę i krzyczę. Ale najpierw podaję zakichany apap czy inny ibuprom, jakoś próbuję pomóc.
Ps2. Jutro wybory do Samorządu Szkolnego i Agnieszka startuje na przewodniczącą. Ma surowy acz z chwytliwym hasłem plakat wyborczy, który sfocił dziś Ojciec, bo mu dał po oczach na samym wejściu do szkoły;) Trzymajcie kciuki! Trochę za ten wybór ale bardziej żeby już nie bolało, co?

Tak fantastyczna szkoła, jak Agi musi mieć jakąś wadę - wypadło na pielęgniarkę - trzeba jej było (niekoniecznie bardzo grzecznie) powiedzieć, że wypisałaś ten formularz, ze dziecko ma leki itd. Bóle (niezidentyfikowane, a doprawdy wielu lekarzy mnie oglądało) miałam podobne jak Aga i minęły po pierwszym porodzie (co Cię pewnie nie pocieszy), więc potrzymam kciuki za ich samoistne zniknięcie oraz za wybory:)!!! Wspaniały plakat!!
OdpowiedzUsuńNo nie pocieszyłaś mnie faktycznie, ale ja też stawiam jednak na te babskie sprawy. Sama miałam jazdy bólowe w jej wieku z tym, że przed i w trakcie a nie tak chaotycznie.
UsuńA pielęgniarka... może miała zły dzień bo przesz nie pierwszy raz do mnie dzwoniła w sprawie Agi ale nigdy w tym tonie.
Niech sie Jej poszczesci!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judyta
dziękuję w imieniu kandydatki:)
Usuńoj to ja trzymię z okazji wyborów ale na pierwszym miejscu z okazji że te bóle znikną se w pidu;)
OdpowiedzUsuńp.s. MOA, ale tak nawiasem zjechałabym tę pielęgniarę jak wszy bociana na wiosnę za podejście. Co to znaczy, że ma zły dzień? To w końcu ona sobie zawód wybrała a nie Ty wepchnęłaś ją w paszczę lwa co nie?
tak, wiem! piszę jak debil, bo się zdenerwowałam;)
UsuńŻeby bóle zniknęły i to już i na zawsze - kciuki trzymam mocno bardzo!
OdpowiedzUsuńZaś co do wyborów do samorządu.... Powiem szczerze, że niby rozumiem ideę, ale wydaje mi się ona absolutnie chybiona.
Eva, Ty to masz problemy:))) Albo nie widziałaś nigdy np. uroczystego apelu w szkole specjalnej - z jaką dumą, powagą i skupieniem poczet sztandarowy wnosi sztandar, jak wszyscy (kto umie i kto nie umie) śpiewają hymn - najpierw państwowy, potem szkolny. Każda taka funkcja w szkole specjalnej to ogromny honor i prestiż! Każde dziecko, nawet najbardziej uszkodzone może być WAŻNE. Pytają się go o opinię, o zgodę, to jest czysty czad - wreszcie coś zależy od CIEBIE, "jesteś BOGIEM, uświadom to sobie" :)))
UsuńA Aga ma już regularne cykle? Bo może to w okolicach owulacji ją dopada, a później w okolicach okresu? Może dlatego efekt po przeciwbólowych jest tak późno, lub nie ma go wcale. Kilka razy się tak załatwiłam, biorąc jak już bardzo bolało. :( Babskie przyjemności powinny być na guzik - potrzebne to się włącza, niepotrzebne to wyłączone. ;-)
OdpowiedzUsuńJestem zachwycona plakatem :)
No właśnie ma bardzo nieregularnie. I myślę, że jest dokładnie tak jak napisałaś.
UsuńPomysł z guzikiem bomba:)