Mam dwa, oba ważne acz każdy z zupełnie innego powodu.
Po pierwsze gorąco polecam nową kampanię "Nie mażę się, ale marzę o..."
Wspaniała inicjatywa, bardzo pomysłowa i w obrazkach a obrazki najlepiej działają na nasze głowy. Na stronie polecam zakładkę "Co możesz zrobić", w której kilka prostych wskazówek i odpowiedzi na pytania, które nas tu frapowały nie raz - jak się zachować spotykając osoby niepełnosprawne, patrzeć nie patrzeć, gadać nie gadać, czy można coś zrobić by pomóc. Fajnie to jest zrobione - bez zadęcia, prosto, dwoma słowami.
O kampanii wart przeczytania artykuł w Wysokich Obcasach. Pani Hanna Berełkowska powiedziała wszystko co ja chciałabym powiedzieć choć ona ma synka autystycznego a ja córkę Rettkę.
No i druga sprawa, już niestety wcale a wcale optymizmem nie wiejąca czyli zapowiedź odkrycia i wpisania w najbliższej przyszłości do najnowszego, uaktualnionego spisu zaburzeń psychicznych DSM-5 nowego zaburzenia - DMDD (Disruptive Mood Dysregulation Disorder). Po polskiemu - zespół destrukcyjnego rozregulowania nastroju u dzieci.
Jest plaga ADHD, będzie plaga DMDD.
Warto przeczytać artykuł, ponieważ jest zdumiewająco szczery. Mówi o prawdziwych przyczynach "rozregulowanego nastroju" u dzieci, mówi o cynicznym tworzeniu podkładek dla zysków firm farmaceutycznych, zawiera wiele sensownych spostrzeżeń.
Ja ze swoich mogę powiedzieć, że co roku badam coraz więcej małych dzieci - w wieku od 2 do 4 lat, które są zgłaszane do poradni z powodu "złych zachowań". Histerie, wrzaski, niesłuchanie się, rozstawianie innych członków rodziny po kątach, bicie rówieśników, rozwalanie grupy przedszkolnej.
I nie wyobrażam sobie by jakikolwiek cudowny lek miał im pomóc jeśli nie zmieni się ich sytuacja rodzinna...
A gdzie znajdę artykuł o DMDD???
OdpowiedzUsuńMuszę przeczytać!
Albowiem cyniczne podkładki dla zysków firm farmaceutycznych działają na mnie jak czerwona płachta na rasowego byka.
Jeśli można to plisss o info na FB.
Oj, bardzo przepraszam, zapomniałam wkleić linka.
UsuńJuż naprawione:)
Fajne to nowe schorzenie... ale w sumie rozumiem rodziny, w których nikt z małżonków nie chce olać roboty, czy zrezygnować z ładnej pensji - takie czasy. I cieszy mnie, że u nas nikt kariery nie robi;)) najmniejszej;)
OdpowiedzUsuńa ja nie rozumiem. mimo wszystko. za dużo nieszczęśliwych dzieci widzę.
Usuńz drugiej strony nie chodzi tylko o takie rodziny. teraz dzieci się hoduje pozwalając na wszystko (dziwne pojęcie miłości) a nie wychowuje.
Powiem tak, wszystko ma 2 końce. We wrześniu zostaję bez pracy. Nie wiem, co jeszcze zrobimy, bo z jednej pensji się nie utrzymamy (a mamy raptem 2 pokoje na kredyt). I nie wiem, czy znajdę tak wygodną pracę, aby zapewnić mojemu dziecku tyle czasu razem, co teraz.
Usuńa ja powtórzę - nie chodzi tylko o rodziców robiących kariery czy pracujących do późna. owszem - niedosyt mamy i taty to jest problem ale czasem mądra mama na dwie godziny dziennie jest lepsza niż niemądra przez cały dzień. tata takoż - nie zapominajmy o tacie!
Usuńdo mnie ostatnio trafiają "nieznośne" dzieciaki w wieku do 4 lat wcale nie wyłącznie z rodzin zamożnych czy mocno zapracowanych a wręcz z takich, gdzie mama jest niepracująca.
i jeśli dziecko nie jest dotknięte jakimś zaburzeniem (piszę "jakimś" bo naprawdę czasem ma się ochotę użyć określenia - wcale nie o zabarwieniu pejoratywnym - "dziwidło organiczne" bo nijak nie pasuje do żadnych kryteriów) to jego zachowanie jest zwykle konsekwencją niewłaściwego postępowania rodziców. jak najdelikatniej mówiąc. dzieci nie rodzą się "nieznośne", one się takie stają, dlaczegoś.
Ty masz spojrzenie zawodowe, ja wyłącznie po dzieciach znajomych oraz po uczniach i...nie jest tak źle:). Ludzie normalnie dzieci wychowują, stawiają sensowne granice, większość (bo niestety tu wyraźnie nie wszyscy) bardzo ogranicza komputery i tv.
Usuńdobry artykuł, dzięki :)
OdpowiedzUsuńktóry?:)
UsuńFaktycznie - ten pierwszy. Ten drugi zresztą też, ale ostatnio różne takie omijam szerokim łukiem, bo kojarzy mi się z teściową, która walnęła tekstem "dalibyście mu coś na uspokojenie". ;) A ja tam kocham moje żywe srebro :)
UsuńNiestety, zgadzam się z Tobą, większość zachowań dzieci to odzwierciedlenie ich sytuacji rodzinnej... Bardzo smutne. Bardzo prawdziwe :(
OdpowiedzUsuń