Po tygodniu wiem już na pewno, że bez wspomagania nie dam rady. Szczególnie dokucza mi kąpiel Małej a dokładnie wyjmowanie jej z wanny.
Przeleciałam się po necie w poszukiwaniu podnośnika łazienkowego ale z przykrością muszę stwierdzić, że nas nie stać. To jest koszt od kilku tysięcy złotych do kilku tysięcy euro, plus koszty dostosowania łazienki. No i na samo hasło "remont" robi mi się słabo.
Ale się nie poddaję, tak? Trzeba uruchomić w sobie Pomysłowego Dobromira, olać ten ogromnie cenny sprzęt i stworzyć własny. Nie pierwszy to już raz, prawda.
Zajawki pomysłu dostarczył rehabilitant ze szpitala gdzie kroili Ojca, teraz trzeba go rozwinąć.
Chodzi mi po głowie coś ze styku trzech światów: wspinaczki, żeglarstwa i SI. Trza kupić parę metrów liny, kilka bloczków, kabestan, coś na kształt trójkąta ewakuacyjnego, jakąś szynę i haki do sufitu przykręcić i będzie podnośnik jak ta lala.
Pracuję nad konkretami.
Ojciec nie będzie mógł dźwigać przez sześć miesięcy. Będzie ciężko. Co dwie pary rąk to nie jedna, co dwa garby itd. Ale nic mnie tak nie dobija jak świadomość jakie to nasze życie jest kruche. Że ta wypracowana codzienność może runąć w każdej chwili jak domek z kart. Wystarczy bowiem, że złamię rękę lub nogę i lipa z sosną - leżymy. Nawet tej cholernej ósemki sobie teraz nie mogę wyrwać, bo potem nie można dźwigać.
Źle sypiam, siada mi psychika. Myślę o samotnych matkach - jak one sobie radzą z tym paraliżującym wręcz strachem o jutro?
Pewnie z czasem się przywyka bo jak inaczej żyć.
Od wczorajszego popołudnia powróciły bóle brzucha czy cokolwiek to jest. Znowu wiadro nospy i apapu a co działa - nie wiem. Ból jest inny, nowy, nadchodzi falami.
W ogóle nie jestem tym razem pewna czy to ból brzucha czy pleców. A może w ferworze walki ją uszkodziłam? Naciągnęłam? Może to od kręgosłupa? Znowu się trzęsie ze strachu przed każdym podnoszeniem.
Po nocnej walce między 0.30 a 2.30, rano znów ta sama śpiewka. Zdecydowałam, że trzeba do szpitala, choćby po to by wykluczyć jakieś zagrożenie życia. Bo ja wiem - skręt kiszek, wyrostek czy inne badziewie. Pojechałam na rympał do Instytutu Matki i Dziecka dając sobie spokój z ostrym dyżurem i tym razem trafiłam na ludzkich ludzi. I nie czekałam sześciu godzin!
Pani z rejestracji co prawda w pierwszym odruchu chciała mnie odesłać ale widząc moją minę postanowiła zadzwonić na oddział i zapytać chirurga czy by nie obejrzał takiej jednej niepełnosprawnej dziewczynki. Słowo daję - byłam (i chyba jestem nadal) w takim stanie, że gotowam się tam rozsypać i ta pani to wyczuła.
Pan doktor - młody, z identyfikatorem na którym widniało "Wodnik Szuwarek" - zajął się nami ciepło i zrobił wszystko co w jego mocy by nam pomóc. Zbadał, wysłuchał, gadał ze mną tak normalnie, zwyczajnie jak człowiek. Wysłał na USG, które wyszło w jak najlepszym porządku, łącznie z przydatkami, nerkami i wszystkimi brzusznymi tegesami. Na moje sugestie uszkodzenia okołokręgosłupowego machnął ręką i powiedział, że to raczej niemożliwe, że ból byłby ciągły. Trochę mnie uspokoił ale ja i tak wiem swoje.
No więc mam okaz zdrowia tyle, że go coś boli i płacze.
a masz wśród tych symboli takie oznaczające różne bóle i narządy? pewnie twórcy nie pomyśleli o tym.
OdpowiedzUsuńoczywiście, że pomyśleli i oczywiście, że mam.
Usuńale Mała w sytuacjach bólowych nie odpowiada niestety, ani oczami ani symbolami. blokada, szok, nie wiem.
próbuję przemówić jej do rozsądku żeby pomogła mi pomóc sobie, na razie bez skutku.
Czytam i sznuruje mi się gardło. Mimo wszystko (to wszystko z czym się z moim R. szarpiemy na gruncie małżeńskim) również nie wyobrażam sobie siebie w roli samotnej matki. I choć skala i problemy mocno inne to jednak mierzenie sam na sam z ogarnianiem Młodej zletka mnie paraliżuje:/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mocno(i ciągle szukam w myślach czy nie znam kogoś ze zbędnym łazienkowym podnośnikiem)
mnie też paraliżuje a niewykluczone a nawet bardzo prawdopodobne, że będę musiała się z tym zmierzyć.
Usuńno cóż, tak jak pisałam - mam nadzieję, że skoro inne kobiety dały radę to ja też dam.
No właśnie (to do komentarza Agnieszki), a co z rynkiem wtórnym? Może ktoś miał dla dziadka/babci takie coś, babcia zmarła/wyjechała mieszkać do domu spokojnej starości i ten ktoś nie jest chciwy? na Allegro? na tablicy, gdziekolwiek?? po forach ludzi niepełnosprawnych? A może na owych forach jest projekt (wypróbowany i działający) takiego DIY łazienkowego?
OdpowiedzUsuńNa myśl o tym, że którekolwiek z nas zostanie z dzieciąteczkiem kochanym samo, robi mi się słabo i niedobrze. Chociaż skala problemów znacznie mniejsza...
o rynku wtórnym nie myślałam. chyba łatwiej będzie te linki podwiesić niż znaleźć coś odpowiedniego.
Usuńte podnośniki to kolosy! sama zobacz:
http://www.innow.com.pl/shop/product_info.php/info/p904_podno--nik-przywannowy-o-napAe-dzie-wodnym-TRUNO.html
jak toto zmieścić w łazience o powierzchni niecałych 4 m2?
wydaje mi się, że kasa to jedna sprawa ale druga to kto ma na tyle dużą łazienkę by zmieścić taki sprzęt?
u nas by się zmieściło... ale coś musi być, nie jesteś jedyną osobą w Polsce, która ma taki problem!!!
UsuńŚciskam Cię i nie wiem co napisać. Płakać się chce :*
OdpowiedzUsuńStrasznie to przykre i rzeczywiście, znikąd wsparcia, pomocy :( Nie można dostać jakiegoś dofinansowania na to urządzenie? Ceny powalające, a wielkość łazienki jak dla jakichś skrzatów, kto to zatwierdza do budowy, jak można ludzi w takie kurniki wsadzać, to ja od lat nie mogę pojąć.
OdpowiedzUsuńNa angielskim ebayu znalazłam taką windę łazienkową: http://tinyurl.com/d44hkut Nie wydaje się być bardzo ogromna a i cena znośna, w porównaniu do tych 19 tys, które Ty pokazałaś.
właśnie o czymś takim myślałam. cena już lepsza ale ja się wciąż zastanawiam gdzie ja mam to postawić:(
Usuńte ceny SZOKUJĄ...z drugiej strony jak ktoś jest jeden z nielicznych na rynku to dyktuje ceny/liczy że ludzie w potrzebie zrobią wszystko by kupić ,cena też podnosi się bo atesty i inne pierdy...
OdpowiedzUsuńkurcze - rynek wtórny tylko może pomóc.
o cos takiego by zdało egzamin tyle tylko że wielkie...http://allegro.pl/zuraw-podnosnik-warsztatowy-dzwig-2t-szybki-i2687739187.html
ale myślę że kilka haków w suficie,bloczek i liny wspinaczkowe załatwia sprawę.
Tak jak myślałaś.I taka huśtawka- deska z dwoma sznurami.
słuchaj,znalazłam COŚ TAKIEGO:
OdpowiedzUsuńhttp://allegro.pl/podnosnik-wannowy-do-wanny-aquatec-alan-lublin-i2692518084.html
cena - naprawdę dobra - ale brak zdjęcia- mam znajomych w Lublinie,mogą odebrać,zobaczyć NO POMÓC - jakby to było to.
jakby wypaliło i potrzebowałabyś w Lublinie oczu - daj znać.
kreftbarb@gmail.com
no właśnie przeglądam te podnośniki. cena super i chyba choćby tymczasowo coś takiego kupię.
Usuńdzięki wszystkim za dobre słowo i pomoc!
OdpowiedzUsuńkurde i nie wiem co napisać? Przytulam:*
OdpowiedzUsuńwiem co znaczą te cholerne bóle i ta niemoc ,ze nie możemy pomóc naszym dziewczynom..:( mam nadzieję ,ze już lepiej u Was, bo macie teraz i tak sporo na głowie i kręgosłupie.. przytulam Was cieplutko.
OdpowiedzUsuńMOA a jak ból ustępuje to Aga nie pokaże? Lub jak dopiero się zaczyna?
OdpowiedzUsuńU innych dziewczyn też występują takie bóle? Jest jakiś wzór? Wiąże się to z konkretnym jedzeniem/dniem cyklu/jakąś aktywnością/pogodą (ciśnienie? opady? temperatura?).
Jeżeli nic na usg nie widać to może mięśnie? Nie jest to związane ze wzrostem? Może badania krwi (ale pobranej kiedy boli) jeżeli będzie to związane z potasem/magnezem to będzie widać?
Przytulam :* i ślę wiadro pozytywnych myśli&fluidów
nie ma wzoru. i nie umiem odpowiedzieć na żadne Twoje pytanie.
OdpowiedzUsuńposzukiwanie przyczyny tego bólu to moje hobby od dwóch lat...