wtorek, 9 października 2012

trzy baby w domu

Zostałyśmy chwilowo same. Ojcu wykroili wczoraj wieczorem wyrostek.
Czyli uczymy się samodzielności.
A najbardziej uczą się moje plery.

Właściwie najgorsze to jeszcze przed nami - Ojca rekonwalescencja w domu. Już nie mogę się doczekać.

13 komentarzy :

  1. Dobrze, że wykroili, jeśli było to konieczne, ale to co przed Tobą, to straszne będzie;0)) Chory mąż, to nie to samo, co chora żona;))) oj nie;))) A nosić to długo będziesz wszystko sama:( Może podesłać Ci jakąś małą, zgrabną windę;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo poproszę tę windę:)
      swoją drogą to już chyba czas najwyższy pomyśleć o jakimś podnośniku do łazienki, bo nic mnie tak nie wykańcza jak wkładanie i wyjmowanie - zwłaszcza wyjmowanie - Małej z wanny.

      Usuń
    2. Zupełnie nie pojmuję, jak Wy sobie z tym radzicie bez pomocy technicznych. Oczywiście wiem, że zainstalowanie czegoś takiego w małej łazience, to nie tylko spory wydatek, ale i straszna niewygoda, ale...chyba powoli nie macie wyjścia;/

      Usuń
  2. będzie okazja nauczyć się ładnie chodzić na palcach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no w każdym razie wszystkiego dobrego;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. O, cholera.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. no pięknie! wyrazy wsparcia i współczucia - zwłaszcza męża rekonwalescenta ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to nie będzie lekko, ale dacie rade!! takie kobiety jak Wy poradzą sobie zawsze!! Ostatnio w takiej sytuacji był mój mąż , kiedy ja byłam po zabiegu i jakoś dał rade:) ( a wiesz jak to z facetami:)) życzę powodzenia a Ojcu zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  7. napisałam do Ciebie na fb wczoraj...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dianka ma w domu takiego połamanego
    mówi, że jakby dostała noworodka kolejnego ;-))

    OdpowiedzUsuń
  9. I jak tam, dajecie radę?

    OdpowiedzUsuń