Dobrze, że wykroili, jeśli było to konieczne, ale to co przed Tobą, to straszne będzie;0)) Chory mąż, to nie to samo, co chora żona;))) oj nie;))) A nosić to długo będziesz wszystko sama:( Może podesłać Ci jakąś małą, zgrabną windę;)?
bardzo poproszę tę windę:) swoją drogą to już chyba czas najwyższy pomyśleć o jakimś podnośniku do łazienki, bo nic mnie tak nie wykańcza jak wkładanie i wyjmowanie - zwłaszcza wyjmowanie - Małej z wanny.
Zupełnie nie pojmuję, jak Wy sobie z tym radzicie bez pomocy technicznych. Oczywiście wiem, że zainstalowanie czegoś takiego w małej łazience, to nie tylko spory wydatek, ale i straszna niewygoda, ale...chyba powoli nie macie wyjścia;/
No to nie będzie lekko, ale dacie rade!! takie kobiety jak Wy poradzą sobie zawsze!! Ostatnio w takiej sytuacji był mój mąż , kiedy ja byłam po zabiegu i jakoś dał rade:) ( a wiesz jak to z facetami:)) życzę powodzenia a Ojcu zdrowia.
Dobrze, że wykroili, jeśli było to konieczne, ale to co przed Tobą, to straszne będzie;0)) Chory mąż, to nie to samo, co chora żona;))) oj nie;))) A nosić to długo będziesz wszystko sama:( Może podesłać Ci jakąś małą, zgrabną windę;)?
OdpowiedzUsuńbardzo poproszę tę windę:)
Usuńswoją drogą to już chyba czas najwyższy pomyśleć o jakimś podnośniku do łazienki, bo nic mnie tak nie wykańcza jak wkładanie i wyjmowanie - zwłaszcza wyjmowanie - Małej z wanny.
Zupełnie nie pojmuję, jak Wy sobie z tym radzicie bez pomocy technicznych. Oczywiście wiem, że zainstalowanie czegoś takiego w małej łazience, to nie tylko spory wydatek, ale i straszna niewygoda, ale...chyba powoli nie macie wyjścia;/
Usuńbędzie okazja nauczyć się ładnie chodzić na palcach :)
OdpowiedzUsuńi usłyszeć magiczne słowo;)
Usuńno w każdym razie wszystkiego dobrego;))))
OdpowiedzUsuńfju,fju...:)
OdpowiedzUsuńO, cholera.
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
no pięknie! wyrazy wsparcia i współczucia - zwłaszcza męża rekonwalescenta ;)
OdpowiedzUsuńNo to nie będzie lekko, ale dacie rade!! takie kobiety jak Wy poradzą sobie zawsze!! Ostatnio w takiej sytuacji był mój mąż , kiedy ja byłam po zabiegu i jakoś dał rade:) ( a wiesz jak to z facetami:)) życzę powodzenia a Ojcu zdrowia.
OdpowiedzUsuńnapisałam do Ciebie na fb wczoraj...
OdpowiedzUsuńDianka ma w domu takiego połamanego
OdpowiedzUsuńmówi, że jakby dostała noworodka kolejnego ;-))
I jak tam, dajecie radę?
OdpowiedzUsuń