tak wygląda podniesiona maksymalnie do góry
tak maksymalnie do dołu plus odchylone oparcie, które odchyla się jeszcze trochę bardziej
Działa na baterię i obsługiwane jest przez pilota. Jak widać siedzisko po bokach ma ruchome klapki, które dopasowują się do wanny. W pozycji wysokiej siedzisko wygląda jak stół i jest bardzo wygodne i stabilne. Przed erą Belugi Mała po wyjściu z wanny lądowała na pralce, gdzie była wycierana i zawijana w ręcznik. Teraz nie ma takiej potrzeby, teraz można to zrobić od razu na Beludze i tak zapakowaną odtransportować do pokoju na ubieranie w pidżamkę i resztę rychtunku.
(Mała z miną "odwal się" bo ma za sobą piątkowy atak, nocną trzęsiawkę i całą sobotę w nieprzytomności)
Jestem zachwycona. Serio serio! Mała siedzi bardzo stabilnie, nie muszę jej podtrzymywać podczas mycia, siadam sobie półdupkiem na rancie wanny i myję ją pogwizdując. Luzik!
Ustrojstwo wygląda bardzo poważnie i potężnie, jednak po złożeniu przestaje być takim potworem. A składa się na płask - oparcie kładzie się do przodu na siedzisko.
Podstawa jest mniejsza niż wanienna standardowa mata antypoślizgowa a całość waży 12,5 kg. Może to nie piórko ale i tak dwa razy lżejsze od Małej;)
Gabaryty mają bardzo duże znaczenie w takim kurniku jak nasz. Trzeba bowiem gdzieś to ustrojstwo trzymać kiedy nie jest używane prawda? Złożone mogłabym postawić gdzieś przy ścianie za kibelkiem natomiast taki rozłożony potwór to już spory problem do upchnięcia, nie wspominając o tym że ciężko wyjąć z wanny takiego klamota. Okropnie więc się wściekłam kiedy okazało się, że nie mogę tego cholerstwa złożyć. Przyjechało złożone, więc mimo że to sprzęt używany zakładałam, że złożyć się da. Tylko jak?!
Wydrukowałam z netu instrukcję z której wynika, że nie ma nic prostszego - złapać tu i tam i położyć oparcie do przodu. Żadnych blokad, guzików, przycisków - złapać i położyć.
Dwa dni szarpałam się z tym.... nie przytoczę tu wszystkich epitetów jakich użyłam. Nie wiedziałam, że jestem aż tak twórcza w tym temacie. Groziłam, że odeślę, wywalę za okno i takie tam. No i wreszcie przyszedł kolega z odsieczą. Wyjęliśmy potwora z wanny na przedpokój, pobawiliśmy się pilotem jeżdżąc góra-dół, kolega pooglądał, pomacał, po czym złożył to cholerne oparcie jakby nigdy nic innego nie robił. Uff...
Reasumując - polecam! Polecam z całego serca wszystkim moim koleżankom specmatkom! Dziewczyny, to jest rewelacja i nie ma się co szarpać rujnując jedyny kręgosłup jaki mamy. Za trzy stówy mam luksus i nie myślę już o żadnym olinowaniu i kabestanach. Sprzęt jest używany a wygląda jak nówka. Jedynie na siedzisku, na tej macie którą jest obciągnięty ktoś bezrozumny napisał coś czarnym flamastrem i nie mogę tego zmyć do końca. Ale prawie nie widać co nie? Mam to w nosie ważne, że kąpiel Małej jest dla mnie teraz przyjemnością, że zamiast jęczeć i stękać mogę sobie z nią pogadać albo pośpiewać jej piosenki.
I na koniec - dzięki Wam kochane Cioteczki:) To Wy podpowiedziałyście mi najprostszą drogę do ułatwienia sobie życia - rynek wtórny i niezastąpione Allegro, z którym ja nie jestem na ty. Nie używam, nie zaglądam, jakoś nigdy mnie nie wciągnęło i dlatego nie pomyślałam, żeby tam szukać. Zrobiła to za mnie moja niezastąpiona Najlepsza Przyjaciółka, znalazła Belugę i powiedziała jak i gdzie mam ją znaleźć. A jej Małżonek nauczył mnie jak ją składać, za co postawię im wielką wódkę, o!:)))

Super !Ciesze sie strasznie ze ci sie udalo takie cudo znalezc!
OdpowiedzUsuńGratuluje,i powodzenia w kapielach!
Fajnie, że znalazłaś taki sprzęt :) i możesz odciążyć trochę kręgosłup.
OdpowiedzUsuńCzy ta Beluga ma jakieś ograniczenia, jeśli chodzi o kilogramy? Poleciłabym ją mamie swojej podopiecznej.
W instrukcji napisano, że max 135 kg:)
UsuńAle fajnie, że jakieś rozwiązanie (na dodatek takie, które Ci sprawia radochę i poprawia stan kręgosłupa) się jednak znalazło:)) Ja Allegra używam bardzo często, głównie do nabywania książek, ale nie tylko;)
OdpowiedzUsuń:)))
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę.
ale sądzę, że Twój kręgosłup bardziej.
podpiszę się pod Zakurzoną:))
OdpowiedzUsuńKochana, no nareszcie Cię znalazłam. Nie mogłam się zalogować na blog.pl od jakiegoś czasu, myślałam, że Was wywiało. Dzisiaj tak zerknęłam, a tu tak dawna informacja o przenosinach. Aż mi głupio, ale już jestem i ściskam Was obie.
OdpowiedzUsuńAnia (od annaw.pl)
Witaj!:) Fajnie, że jesteś:)
UsuńJak sobie radzicie? Ojciec już w domu, zdrowieje, sił nabiera? Beluga belugą, ale my tu, prawdaż, czekamy! ;)
OdpowiedzUsuń