piątek, 14 września 2012

To co? Może spróbuję coś na nowym miejscu?

Wyobraźcie sobie, dostałam maila od administracji blog.pl, że zablokowali mi bloga w trosce o moją prywatność:

"Twój blog został już przeniesiony na nowy system wordpress. W starym systemie blog.pl Twój blog był oznaczony jako blog zahasłowany. Niestety, system wordpress nie posiada takiej funkcjonalności. Aby treści nadal były niedostępne, zablokowaliśmy zahasłowane blogi administracyjnie. Twój blog może zostać odblokowany w każdej chwili, wystarczy, że do nas napiszesz na adres pomoc@blog.pl i podasz adres swojego bloga oraz adres e-mail, bądź login jakim się do niego logowałeś."

To naprawdę przezabawne - "Niestety, system wordpress nie posiada takiej funkcjonalności":)) Ja nie wiem kto tam pracuje i co im się tam potężnie rypło ale moje maile - i te na pomoc@blog.pl i te z formularza kontaktowego na stronie blog.pl - z automatu wracają.
Nie mogę więc odblokować starego/nowego blogusia z drogowskazem gdzie teraz jestem.

No dobrze, skoro już tu jestem to może parę słów o Małej?
Aga jest szczęśliwa bo zaczęła się szkoła, na dodatek wróciła po urlopie macierzyńskim jej ukochana pani Ewa!
Na rozpoczęciu roku nie była bo mieliśmy awarię wózka - ktoś rozsypał gwoździe na klatce schodowej i dwa koła musiały iść do wulkanizacji. Za to we wtorek już o 6.20 rano była obudzona i gotowa ruszać do szkoły. Całe wakacje posypiała do 9 - 10 rano, martwiłam się jak zdoła się przestawić na świtowe wstawanie. Najwyraźniej nie ma się co martwić na zapas;)

Bóle brzucha bywają, choć niezbyt często na szczęście. Natomiast znowu następują jakieś zmiany w kwestii ataków. Same ataki wyglądają inaczej, gorzej, groźniej, natomiast ostatnio pierwszy raz zdarzył się atak bez następującej po nim trzęsiawki. Cud! Cały ten etap - napięć, bezsenności, szalonej hiperwentylacji przez wiele godzin - został pominięty i Mała przeszła od razu do potwornego zmęczenia i posypiania przez cały dzień. Akurat ta zmiana bardzo mi się podoba i jeśli już ma się coś zmieniać to ja poproszę właśnie w tym kierunku. Co prawda atak gorszy ale cóż to jest kilka minut w porównaniu z 48 godzinami męki, która po nich następuje?

A ja proszę Państwa biję właśnie swój rekord w domowej produkcji soków. Trudno mi policzyć ile litrów naprodukowałam bo najchętniej zapełniam nimi małe słoiczki lub buteleczki po Kubusiach i takich tam podobnych, ale jakbym miała podać jakąś ilość liczoną na wiadra to powiedziałabym, że w okolicy 10. Tak jak sobie założyłam (jakaś bardzo konsekwentna się robię na starość) podczas dwutygodniowej wolności zapitalałam na rowerze do teścia i do obłędu i bez opamiętania zrywałam maliny. Z tym obłędem to wcale nie przesada, ponieważ malin jest tyle, że jeden zbiór zajmuje mi 3 i pół godziny. Uwierzcie mi - pierwszy raz jest zajebisty, -nasty to koszmar:)))
Poza malinami, które niestety nie chcą się skończyć i będą tak dojrzewać do usranej śmierci czyli do pierwszych mrozów, są jeżyny a w międzyczasie dojrzały winogrona. Jeżyny są obłędne - wielkości orzechów włoskich, słodkie, nie do opisania i nie jest ich tak masakrycznie dużo za to winogrona o niebo lepiej i szybciej się zbiera - sekatorem pół godziny i mam dwa wiadra. Tyle tylko, że jeszcze trzeba to wszystko przerobić... Łomatko netowo, co Wam będę mówić - przyjemna to robota bardzo ale też i męcząca w takiej malutkiej kuchni jak moja.
W każdym razie Mała już pije i przez całą zimę będzie piła zdrowe, własnej roboty soki z malin, jeżyn i winogron. Oraz z jabłek, bo tych też trochę pchnęłam;)

7 komentarzy :

  1. Trudno było się tu dostać :( ale poszperałam i znalazłam, to nowe :) przypominające stare miejsce. Też bardzo lubię, to zdjęcie u góry :)
    Miło przeczytać, że Aga jest szczęśliwa :)a z tego powodu i Ty :)
    Przyjemnej roboty przy produkcji soków ;) też lubię tę robotę ;)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  2. o jak to dobrze, że skomentowałaś u Spt! już sobie wpisuję nowe miejsce do czytania!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadurodzaj malin i winogron też posiadam, jeżynki były, ale pożarliśmy na miejscu;) Ale soków nie robiłam...może jeszcze zrobię??? Choć totalnie nie wiem jak;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej w sokowniku. Łatwo, przyjemnie i sok czyściutki masz od ręki:)

      Usuń
  4. cholera...a co to jest sokownik? (no i tyle, taka jestem dobra pani domu;p IDEALNA:DDD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sobie ostatnio przypomniałam takie ustrojstwo, mama i babcia w nim robiły - ja jestem za leniwa. To takie z kilku części składane naczynie, które się na kuchence stawa i sok przez taką rurkę ścieka do garnuszka.

      MOA, dobrze że nie zaprzestałaś pisania. Co do blog.pl to już mi się nawet gadać nie chce. Ale podobno godzinę temu naprawili problem ze skrzynkami mailowymi.

      Usuń