
Kolorku - to jest sokownik:) Składa się z trzech garnków: do najniższego wlewasz wodę, w średnim zbiera się sok z owoców, które wsypujesz do najwyżej położonego. Takie gotowanie na parze:)
Sok - czysty i klarowny, odpływa rurką do miski.
Ja go potem zagotowuję z cukrem, nalewam do słoików i stawiam odwracając do góry dnem.
Wcale nie ma z tym tak dużo roboty a satysfakcja gwarantowana:)
Dziś na tapecie winogrona.
Jeszcze chcę Wam pokazać Lufkę i jej geniusz.Lufka w naszym kurniku nalepiej położyłaby się na samiutkim środku, żeby mieć wszystko pod kontrolą oraz być w centrum zainteresowania. Jednak ze względu na bezpieczeństwo moje i Małej jest permanentnie przeganiana w kąt, bo nie mogę przecież idąc z Małą na garbie, sadzić długaśne kroki, skakać przez nią i jeszcze uważać żeby jaśnie pani nie podeptać.
Szczwana bestia wybrała więc sobie strategiczną miejscówkę, z której może kontrolować całą chałupę.
Bo tak:
tyłkiem leży w przedpokoju, lekki obrót głowy i ma na oku drzwi wejściowe. Z resztą jak się przyjrzeć to widać, że prawe ucho już czujne i skierowane właśnie w tamtą stronę;) To bardzo ważne, bo codziennie gdzieś od godziny 16.30 już pilnuje tych drzwi w oczekiwaniu na Ojca, który po powrocie napełnia jej michę;)
Po drugie patrząc w lustro kontroluje co się dzieje w najważniejszej części naszego kurnika, czyli w khem salonie oraz kuchni. Czyli tam gdzie stoję robiąc to zdjęcie.
Czyż to nie genialne?:)
Za chwile poprosi o peryskop :-))))
OdpowiedzUsuńjaki masz piękny sokownik! my mieliśmy taki z aluminium jakiś. nie błyszczał się tak stylowo.
OdpowiedzUsuńLufę uwielbiam. I naprawdę jest genialna :)
Ha! Ja też zaczynałam na takim aluminiowym, ze 30 lat chyba miał, jeszcze po teściowej. Ale niestety rurka sparciała i się rozsypała a aluminium się pogięło i żeby go rozebrać musiałam używać młotka;)
UsuńSię wkurzyłam i se kupiłam taki oto błyszczący, który jednakowoż już zdążyłam spalić:))) Ledwie go odskrobałam;)
Czyli musiałabym zacząć od kupna sokownika (no chyba, że teściowa ma...ale pewnie jak ma, to taki prehistoryczny, a więc jestem w punkcie wyjścia;p)
OdpowiedzUsuńdobra, jestem, ale się ciut naszukałam;)
OdpowiedzUsuńLufa cudna:)))
Z sokownika wyrosłam parę lat temu i kurczę...nie chce mi się ponownie babrać skoro są kupne niezłej jakości.
No wiem, to nie to co swojskie:D
hmm, ja też pewnie bym się nie babrała gdybym nie miała tylu owoców na działce. Żal patrzeć jak schną, spadają, gniją.
UsuńJakbym miała kupować to pewnie bym sobie dała spokój:)
ba! czuję się wytłumaczona z lenistwa;)))))
UsuńFajnie, że jesteś:))). Ale tu mam kłopot z nickiem, bo na blog.pl podpisywałam się ronja, a skoro muszę się logować na konto google, to już będę Dominiką jak widać :))
OdpowiedzUsuńto się powinno dac jakos ustawić, wiem, bo sama zmieniałam, ale nie pamiętam jak :D
UsuńUff, i ja Cie znalazlam :)))
OdpowiedzUsuńA na blog.pl to niech sie bujaja.. Starego bloga tam trzymalam zahaslowanego. I teraz nie wiem, co robic. Musze odblokowac, by sciagnac notki i wyslac w kosmos.
Namieszali okrutnie dziadygi.
Pozdrawiam :)
Kamyku, nie musisz odblokowywać. Możesz się tam zalogować do admina i zrobić co chcesz z notkami. Bo jak odblokujesz to wystawisz wszystko na świat otworem.
UsuńPsia-rewelacja :)
OdpowiedzUsuńOd zawsze zaskakuje mnie psia mądrość, a im one starsze, tym bardziej kumate :)
Gratuluję mądralki :)
Jakby co, gdyby udało się dodać komentarz, to byłam ja :) bajkasia, kasia....rzadko się odzywam, ale od lat wielu z Wami :) teraz pewnie mnie wrzuci na bonbajon.... Jakoś to przeżyję -chyba!?
no toć bajkasi bym nie pamiętała?:)
Usuńjestem! A tamtych też nie lubię - tych nowych szablonów, hasełek i bałaganu. Pewnie się wypiszę z tego wordpressa, chech się bujają
OdpowiedzUsuńto byłam ja - matka-dzieciom
OdpowiedzUsuńHa! Tak sobie pomyślałam, zaguglałam i jestem! Ha!
OdpowiedzUsuńbatumi
Witojcie:)
OdpowiedzUsuńCześć. Też jestem. Po urlopie i nadrabiająca notki na blogach.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wyniki obchodu po lekarzach pozytywne.