Się nazywa "Brązowa Pszczółka" i z tych kilku marnych zdjęć jakie firma łaskawie udostępnia na swojej stronie, był to wybór najbezpieczniejszy. Może bym i wolała jaki inny kolor, może i fajna byłaby jakaś odmiana ale nie zaryzykuję w ciemno. Nie zaufam pani ze słuchawki, która mówi - jest niebieski z zielonym, granat z szarym, pomarańcz z czymśtam. Wolę wybrać to, co mogę choć we fragmencie zobaczyć.
No i jest pszczółka.
Odmianą są kolorowe maziaje.
Oczywiście dramat z wyborem, a raczej z brakiem możliwości wyboru tapicerki nie był jedyną mą troską. Okazało się bowiem, że firma zmodyfikowała to i owo we wózeckach a ja chciałam po staremu. Nima. Firma robi odtąd dotąd i ni huhu inaczej. Nie ma możliwości powrotu do starych sprawdzonych rozwiązań. Oczywiście ktoś chciał w dobrej wierze zapewne wózecki poprawić, unowocześnić, stuningować i okropnie spaprał robotę. Tak to jest jak się chce poprawić to co jest dostatecznie dobre.
Konkret pierwszy - kiedyś numery parzyste, określające również rozmiar wózków miały proste plecy, zaś nieparzyste miały oparcie kubełkowe. Teraz robią na jedno kopyto - wszystkie kubełkowe. A mnie dziecko wpada w ten kubeł. Kiedyś jak było krzywe to miało to sens, teraz jest jej zwyczajnie ciasno. Ktoś powie - weź większy numer wózka. Otóż bardzo bym chciała ale nie mogię, bo mię do windy za cholerę nie wlezie. Będziemy jeździć w tym numerze do usranej śmierci, bo mamy za krótką windę o 20 cm.
Konkret drugi - pasy. Kiedyś był pas zapinany w pasie oraz jak kto potrzebował to jeszcze takie dwa piersiowe. Teraz jest jedna, bardzo dziwna kamizelka. Wszystko fajnie i z pewnością estetycznie oraz bardzo nowocześnie, ale jak to rozkminić technologicznie to za całe bezpieczeństwo dziecka (np. przy ostrym hamowaniu w aucie) odpowiada.... taki se plastikowy suwaczek...
I nie można nic zmienić. Nie można zamówić, dopłacić. Bo ponieważ jak się zmieni to już nie będzie odpowiadał kodowi 9194.03 i/lub 9194.04 i NFZ nie zabuli swojej działki. A jakbym tak chciała olać NFZ i zabulić całość sama? Nie da się. Czemu? BO NIE.No to pies im mordę lizał, będziemy przerabiać pszczółkę na własną rękę. Ze starego wózka wyjmiemy pasy i doszyjemy do nowego, matka wytarga z szafy makabrycznie ciężkiego klamota, którego nie znosi i uszyje jakąś podusię pod plecki i jakoś to będzie. Tylko się zastanawiam za co się buli 3 tysie, kiedy potem se trzeba poprawiać.
I niech mi przyślą koszyk pod wózek co to niby jest w standardzie a ja go nie dostałam!
Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że jak ktoś jest niepełnosprawny, to ma się cieszyć, że w ogóle są jakieś wózki i jakieś dopłaty, a kij tam wygoda, bezpieczeństwo, nie wspominając już o urodzie sprzętu...
OdpowiedzUsuńdokładnie. też mam takie wrażenie.
UsuńA nie byłby lepszy jakiś dobry wózek inwalidzki, niż taki wózeczek?
OdpowiedzUsuńa co znaczy dla Ciebie "dobry wózek inwalidzki" i "taki wózeczek"?:)
Usuńtaki wózeczek wbrew pozorom jest bardzo solidny i wygodny - regulowane oparcie i podnóżek, prowadzi się znakomicie bo ma duże koła, nawet świetnie jeździ po schodach.
dobry a nawet najlepszy wózek inwalidzki jest po prostu... niewygodny. używają go ludzie, którzy mają sprawne ręce i mogą się na nim samodzielnie poruszać. używają go ludzie, którzy nie są tak wiotcy jak Mała.
bo wyobraź sobie, że musisz całe życie siedzieć w wózku z oparciem sięgającym zaledwie lędźwi, bez możliwości odchylenia do tyłu i odciążenia pleców. to jest do wytrzymania tylko wtedy, kiedy jesteś na tyle sprawna, że możesz się samodzielnie poruszać - i w wózku i wózkiem. kiedy możesz choćby się w tym wózku podeprzeć, zmienić ciężar ciała z jednego półdupka na drugi.
tak ponarzekałam w tej notce, że nikt mi teraz pszczółki nie pochwali!:))) a przesz muszę, po ocknięciu się dodać, że wózek fajny jest:) tylko strasznie ciężko było go załatwić i fabryka przy tuningu strzeliła niestety dwa babole:(
ale i tak wóz nie ma konkurencji. za tę cenę nie kupię innego wózka. za podwójną cenę i wzwyż kupię, ale wbrew pozorom lichy. niech koleżanki zeznają prawdę:)
wózeczek:)))) no nie mooogieee:))
Usuńto jest niezła kolumbryna!:)
Przeczytałam i przyjęłam do aprobującej wiadomości ;) I zapewne masz absolutną rację. Ja się na tym, i całe szczęście, nie znam. Chyba masz rację, że wózek inwalidzki jest mniej wygodny.
UsuńPszczółka całkiem ładnie wygląda, tak nawiasem mówiąc :)
Oj tam, mnie się pszczółka podoba :) lubię brązowy kolor :) Szkoda tylko, że rodzic nie może decydować jak ma wyglądać wózek :( aby był wygodny i bezpieczny dla jego dziecka.
OdpowiedzUsuńtrzy tysie?!
OdpowiedzUsuńza co?!
łomatkobosko.
za przywilej bycia klientem niepełnosprawnym;)
UsuńWiesz co, mnie denerwuje tylko jedno – jak pada Monia ma wiecznie mokre kolana. Myślałam, że buda z osłonką jest od deszczu - ale niestety chyba tylko od wiatru . Rok temu w Zakopcu poszliśmy nad Morskie Oko. W drodze powrotnej złapał nas deszcz. Oczywiście rozłożyłam budę, przypięłam osłonkę i zadowoleni wracamy sobie. Na miejscu okazało się, ze Mońka ma totalnie przemoczone spodnie. To cholerstwo jest przemakalne. Efekt końcowy był taki, że następnego dnia rano miała temperaturę. Wczoraj szłam z nią na dogoterapię. Padał deszcz, mamy bardzo blisko ale i tak kolana miała już mokre. Po co więc jest ta osłona??? Ja zawsze myślałam, ze to cholerstwo jest nieprzemakalne. Gdyby ta osłona była cała z ceraty to by było lepiej a tak to zdaje egzamin tylko przy drobnej mżawce. Reszta wózka jest OK.
OdpowiedzUsuńosłonka przemaka jak kolan dotyka:) spróbuj następnym razem tak ją naciągnąć, żeby nie dotykała nóg Moni.
Usuńale swoją drogą - racja, trochę licho, że trzeba kombinować.
Mnie się bardzo podoba ten wózeczek:) szkoda,ze jak my zamawialiśmy to nie było takich w ciapki:) My mamy brąz z beżem i ten beż strasznie upaprany.No i płaciliśmy za wózek 4,5 tys , nieźle z nas zdarli:)) pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńale Kochana, 4,5 tysia to za full opcję:) ja wzięłam dodatkowo tylko stolik i budę dlatego zabuliłam jedynie 3 tysie:)))
Usuńdobrze, że udało Ci się dojść do porozumienia z komentarzami. ten z nazwiskiem usunęłam;) buziak!