sobota, 22 września 2012

leniwa sobota w kuchni

Jakoś nie mogę się tu umościć wygodnie. Zmieniam, kombinuję z tymi kolorami ścian i lamperii. Ostatecznie tylko tego górnego szlaczka jestem pewna, lubię go.

Kuchnię też mi tu zmienili. Wszyscy mają jakiś pęd do ulepszania. Na blog.pl ulepszyli po mistrzowsku, widzę że kupa luda się stamtąd wyniosła, ale i blogspot zaczyna kombinować - piszę notkę w nowym panelu administracyjnym. Wszystko ok, panel ładny, tylko ja akurat ślepa kura jestem i dla mnie te wszystkie miniaturowe ikonki zrobiły się jednakowe. Będę strzelać, losować.

Dziś sobota, dzień domowo dziewczyński. Czyli małe sprzątanie kurnika a potem tłuczenie garnkami:)



Z kalafiora zrobiłyśmy zapiekankę. Z mięska i pieczarek gulasz dla Małej. 
Moja kurnikowa kuchnia ma jedną dużą zaletę - wszystko jest pod ręką. Nie muszę wstawać ze stołeczka by sięgnąć do lodówki, KAŻDEJ z trzynastu szuflad tudzież podgrzać dziecku zupę:) Którą to podczas krojenia, między pieczarką a cebulką, można dziecku zaserwować.


Przy okazji utrwalamy język PCS-ów - obieramy ziemniaki na zapiekankę i zerkamy na symbol kartofla.


W razie potrzeby mamy w zasięgu ukrytą na wewnętrznej stronie drzwi cargo podręczną biblioteczkę kuchennych symboli. To mój ostatni wynalazek, genialny uważam. Nie muszę szukać potrzebnego obrazka ani w książce ani w kupce innych, mam je przyczepione na masie plastycznej do drzwi różnych szafek, w zależności od tematyki - w kuchni kuchenne, w pokoju pokojowe:)

  

Zauważyłam lekki sobotnio-barłogowy nieład na głowiźnie, więc przerwa na czesanko.


Mała siedzi dziś w nowym wozie, a że nie zdążyłam jej dopasować wysokości podnóżka, poprosiłam o chwilową pomoc Camillę.


Humor taki, bo ja wiem? nostalgiczny. Nie zawsze musi być szał, c'nie?


Bo i pogoda taka, bo ja wiem? do dupy.


Zimno. Kwiatki wróciły na wewnętrzny parapet.


 I tak o. A co u Was?

10 komentarzy :

  1. Zimno, ale słonecznie:) Poszliśmy z dziadkami na Jarmark Franciszkański:) Nabyliśmy (przy pewnej pomocy finansowej dziadków) serki, chlebek, kiełbaskę, mydełko z miodem, jabłka i (gwóźdź programu) krówki Św Franciszka;) i sobie podjadamy:)))

    p.s. Myślałam na 1 zdjęciu, że Młoda ugniata Ci ciasto;) dopiero na 2 zauważyłam, że to kalafior;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie byłam na Jarmarku Franciszkańskim, a bardzo bym chciała:)

      Usuń
    2. Chodzimy co rok;) chociaż zawsze jest potworny ścisk, tłum i większość straganów oferuje tzw badziew;))

      Usuń
  2. A u mnie KTO NAJLEPIEJ W PIŁKĘ GRA? KAES URSUS WARSZAWA! Drużyna młodego wygrała dzisiaj na wyjeździe 5:4 i są to ich pierwsze punkty w tym sezonie. Młody dziś nie strzelił, ale miał asystę, a to też nie w kij dmuchał ;).

    Poza tym zazdroszczę Ci kwiatków na balkonie, moje za cholerę nie chcą tak rosnąć :(. Natchnięta zdjęciem... a może je podleję? ;)

    Miłego dnia
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa! gratulacje dla Młodego:))) nasi górą!:)

      Usuń
  3. Noszszsz!
    W mordę misia - znalazłam Cię cudem jakimś!
    Tylko - na litość na sobą samą - nie kasuj tamtego bloga!
    Nigdy, przenigdy sobie tego nie wybaczysz - ja, ja Ci to mówię, co już jejden blog mam skasowany.
    Tęsknię za nim - po cholerze tęsknię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ skasuję, już w sumie skasowałam:)
      wszystko mam zarchiwizowane więc luz. to coś kompletnie nie przypomina mojego bloga, nie mam żadnych sentymentów.

      fajnie, że jesteś:)

      Usuń
    2. Aleszsz jasssne, że fajnie:D:D:D
      A skromność to moja druga natura:P

      Usuń