Wiecie co mi się dziś przytrafiło? Zasnęłam u dentysty.
W sierpniu, podczas moich prywatnych, samotnych wakacji w domu, kiedy to postanowiłam sprawdzić stan mojej paszczęki, ktoś mi polecił Doktorka. Że fajny, że delikatny, że przemiły. Okazało się też, że i przystojny i dowcipny.
Totalnie mnie wyluzował a to nie lada sztuka bo ja jestem straszna trzęsidupa. Żałuję bardzo, że podczas naszych spotkań nie mogę sobie z nim pogadać.
- Znieczulamy?
- No pewnie! Na mur beton!
- A może pójdziemy dziś na całość?
Leczymy zęba kanałowo, prawda. Co tydzień zapylam sobie na rowerku do Doktorka, nie powiem że z przykrością. Dziś po raz pierwszy poszliśmy na całość.
- Teraz leżymy jak królowa i twardniejemy - rzucił po wszystkiemu.
No i zasnęłam.
Dobry jest.
Mam do usunięcia ósemkę, to następna robota u Doktorka jeśli chodzi o priorytety. Mogłam ją załatwić już w sierpniu, w tak zwanym międzyczasie, ale ponieważ nie byłam zapisana na twardy termin tylko umówiona na telefon - stchórzyłam.
- Czy może mnie pan wziąć znienacka, Doktorku?
- Umówimy się na jakiś drobiażdżek a wtedy wezmę panią znienacka.
:)))
***
Była u mnie dziś Rettka w robo. Słodki delikatny kwiatuszek, z takim samym głębokim spojrzeniem jak Mała. Totalnie umęczona atakami. Koktajl leków, które przyjmuje sprawia, że żyje za gęstą mgłą.
Pogadałam do niej, pogłaskałam zimne rączki i zobaczyłam uśmiech:) Za ten uśmiech można wszystko sprzedać, słowo daję.
Jak już przebiłam się przez tę mgłę, nie spuszczała ze mnie wzroku. To jest takie cholernie smutne i rozdzierające - dziecko czując przyjazne zainteresowanie oddaje się mu w całości, na ile tylko go stać, na ile potrafi. Pewnie nieczęsto obca osoba rozmawia z tą dziewczynką.
Tak jak i z moją.
Takiego dentysty mi potrzeba...
OdpowiedzUsuńA to co napisalas pod... i piekne i smutne, ale mam wrazenie, ze ludzkosc generalnie nie zadaje sobie trudu, by rozmawiac z dziecmi.
Dynia uwielbia rozmawiac przez telefon, ale nieliczni - mysle o najblizszej rodzinie - potrafia/chca sprostac rozmowom po dynsku.
bo rozmowa przez telefon z małym dzieckiem jest niezwykle trudna!
Usuńnie ma kontaktu wzrokowego, za to są chwile ciszy jąkającego się zastanowienia; trzeba mieć przygotowany komplet pytań bo dziecko nie umie naturalnie podtrzymać rozmowy - no to jest nie byle jaki wysiłek:)
Temu wyzwaniu potrafi sprostać mój tato:) Godzina na telefonie z Młodą i dziecko szaleje z radości (dziadek ciut mniej, trochę się przemęcza;))
UsuńFajny dentysta:)
Jak dobrze, że ta Rettka trafiła na Ciebie:))
dobry dentysta, dobry gin -> to najlepsze co może się przydarzyć:)))
OdpowiedzUsuńA co do Rettki - tylko się uśmiechnę, bo Cię trochę znam:)