Była w lipcu.
Kiedyś planowałam wielką fetę w knajpie ale przeanalizowałam ostatnie lata i mnóstwo kłopotów jakie generowały urodziny mojego niestandardowego dziecka dla otoczenia i zrezygnowałam. Odbyły się na tarasie na Banderozie, w strojach działkowych, bez napinki.
A i tak nie wszyscy znaleźli czas.
Trudno.
Ci najlepsi byli obecni.
Mnóstwo we mnie smutnych refleksji po tym wydarzeniu choć impreza udała się świetnie i było naprawdę wesoło i fajnie.
Po pierwsze samopoczucie Młodej. Słabe. Człowiek by chciał żeby tak wyjątkowe urodziny to było prawdziwe święto dla niej. Naprawdę zrobiłabym wszystko żeby sprawić jej radość, przyjemność. Zabrałabym na jakieś szaleństwo typu wesołe miasteczko, imprezę z tańcami, no nie wiem - lot balonem, na motolotni, do parku wodnego na jakieś odjazdowe zjeżdżalnie? Zrobiłabym dosłownie wszystko nie oglądając się na koszty i ograniczenia typu niepełnosprawność, wózek. Stać mnie na to mentalnie by pokonać wszelkie bariery.
Ale ona kompletnie ma to w nosie. Nie lubi. Wszelkie szaleństwa odebrałaby jako zagrożenie.
Poza tym słabo się czuła więc nawet nie przywitała swoich gości uśmiechem. To straszne bo ja wiem, że nic jej tak nie cieszy jak obecność znajomych i ważnych dla niej osób. Ona kocha ludzi, lubi kiedy jest w centrum zainteresowania a kiedy może być bardziej niż właśnie w urodziny?
A musiałam jakoś przełknąć to rozczarowanie czające się w oczach gości i tłumaczyć, że tak, Agnieszka się cieszy, rozumie i docenia, tylko... słabo się czuje więc się nie uśmiecha. A jak się nie uśmiecha i nie mówi no to powstaje wrażenie, że jej nie zależy. Tak już jest i tyle.
Każdy, nie tylko ja, chciałby jakoś uczcić to jej święto, sprawić jej jakąś frajdę, to naturalne. Ale nie zawsze się da.
Rozjaśniła się dopiero wtedy, kiedy wzięłam ją na kolana żeby się poprzytulać, pogadać o kwiatach jakie dostała a które też bardzo lubi. I to jest właśnie jej najlepszy rollercoaster, jej szalone wesołe miasteczko - przytulanie z mamą, najbliższy z możliwych kontakt z patrzeniem sobie w oczy, z gadaniem byle czego aby tylko gadać. To jest wprost nie do opisania.
Niestety tak samo słabo czuła się na urodzinach w szkole, które zorganizowano jeszcze przed końcem roku szkolnego aby mogła je świętować w gronie swoich kolegów i koleżanek. Taki zasrany lajf.
Tort Pina colada pojechał do szkoły. Jak zwykle nie spróbowałam :)
Ze szkoły wróciła objuczona prezentami. I teraz mamy labolatorium perfum!
Pocieszające jest to, że Młoda bardzo lubi oglądać zdjęcia i oczywiście o nich gadać, więc możemy teraz się przytulać do obłędu i bez opamiętania, wspólnie przeżywać i docenić te urodziny - jedne i drugie - retrospektywnie. Że było fajnie, że przybyli goście, że dostała prezenty i kartki z życzeniami, że była ważna. Najważniejsza tego dnia.
Najważniejsza w całym życiu.



Wszystkiego dobrego dla Jubilatki.
OdpowiedzUsuńMoje dziewczyny też czasami się cieszą dopiero oglądając zdjęcia i też nie lubią szumnych imprez.
Może niektórzy tak mają.
W sumie nic złego w byciu introwertykiem.
Przeczytałam ostatnio fajne zdanie w jednej książce " Mój mąż jest introwertykiem, powiedziała. Tak jakby wymawiała nazwę paskudnej choroby".
Dzisiejszy świat nie sprzyja tym co nie lubią hucznych imprez.
Wszystkiego dobrego :-)
Iza
Dziękuję ☺
UsuńCały akapit: "Rozjaśniła się dopiero..." jest kwintesencją mojej Córki. I to jest właśnie nie do opisania...
OdpowiedzUsuńCieszę się z Wami, mimo, że urodziny naszych dziewczyn zawsze będą bitter-sweet. Wszystkiego najpiękniejszego, dla Agi i super-Mamy!
Dziękuję ☺
UsuńTo już ostatnie wyprawiane urodziny, tak sobie obiecałam. Kolejne spędzimy również na tarasie ale bujając się na hamaku, we dwie, w przytulańcu. No może jeszcze Ojciec się załapie 😊
Też tak zrobiłam, 18 ostatnie z wysiłkiem, który nikomu nie służył, teraz już spokojnie, bez spiny i tak jest lepiej, chociaż Młoda tak bardzo lubi gości, no ale jeszcze goście musieliby lubić ją, nie?
Usuńnajlepsze życzenia na dorosłe życie
OdpowiedzUsuńi kolejnych urodzin w lepszym humorze
z całego serca tego życzę
Dziękuję ☺
UsuńCzytam od lat. Kibicuje. Trzymam kciuki. Czasem się nawet modlę. Myślę o Adze. I podziwiam Cię niemiłosiernie. Całuje i ściskam. Do pierwszych piskow.
OdpowiedzUsuńOch, moa, moa...
OdpowiedzUsuńBrak mi słów.
Ucałuj Agę.
Ja całuję Ciebie.
Jesteś przecudną matką, wiesz?
Niech Adze wiedzie się jak najlepiej.
I równie dobrze niech się wiedzie Tobie i Twój-ci-onemu.
Z każdej możliwej strony niech się wiedzie.
Wam wszystkim, zussammen do kupy.
Wiesz, że "Agnieszka" to Agnes, co w bezpośrednim tłumaczeniu oznacza "baranek"?
Ja też mam takiego baranka.
Mam córeczkę Agnieszkę.
W tym roku będzie obchodzić ostatnie "dzieste" urodziny.
Od następnego roku będzie już "dzieści".
Jesteś mi bardzo, bardzo bliska, moa.
Nie umiem napisać, jak bardzo.
Chciałabym Cię kiedyś poznać, osobiście...
Ale w Wawie bywam rzadko, bardzo rzadko.
Może kiedyś? Kto wie?
Bo równie bardzo jak Ciebie chciałbym poznać Twoją Agę.
Przeczytaj jej to, ok?
Przeczytaj.
Całuję Was wszystkich.
Serduszka trzy - po jednym dla każdego:*
♥♥♥
Dziękuję, wzruszyłam się <3
UsuńPsze baaardzo.
UsuńTeż się wzruszyłam - a co.
Całuję najmocniej:***
:( hmmmm.... a taka jedna laska z Poznania to się nie popisała :(
Usuńwstydzę się podpisać, więc powiem tylko, że pisał to anonim
Najlepsze życzenia dla Agi! Spóźnione mocno, ale co to szkodzi. Zawsze aktualne są te moje życzenia. A ja też nie lubię wielkich spędów, zadęcia i przegięcia imprezowego ;) I takie bujanie się w hamaku, z ukochaną mamą, to najlepsze urodziny. A goście niech idą się paść, jak nie umieją się zachować.
OdpowiedzUsuńGoście, którzy się zjawili byli na medal :) Tylko ci co ich nie było mogą iść się paść.
UsuńDziękuję :)
ściskam <3
OdpowiedzUsuńI my ściskamy :)
UsuńNo narreszcie się doczekałam notki :-) Serdeczne życzenia wielu uśmiechów przesyłam!
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńPiękne zdjęcia, piękna miłość... a reszta niech spada;)
OdpowiedzUsuńJuż po wszystkiemu. Tylko miłość wciąż kwitnie ;)
Usuń