Zapalenie płuc, wielgaśne migdałki... a może krztusiec...?
To wiadomość z ostatniej chwili. Z badań wyszło, bo tak w ogóle to bezobjawowy ten krztusiec.
Hm.
Ciekawe czy będzie tak samo bezobjawowy jak wyrostek i te inne? Ale ja sobie tu tylko tak żartuję żeby nie zwariować, a na poważnie to jestem im bardzo wdzięczna za te poszukiwania. Że też krztuśca szukali?
To nam oczywiście komplikuje sprawę operacji migdałków bo trzeba być do niej absolutnie zdrowym. Ale do października to damy radę c'nie?
sobota, 20 grudnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Dobrze , ze diagnozują ty bedziesz przynajmniej spokojniejsza ... Jestem myślami przy Was
OdpowiedzUsuńaaaaa! już sama nie wiem, śmiać się, czy płakać??
OdpowiedzUsuńAle coś robią, żeby choć chwilowo ulżyć dziecku w tym oddychaniu? Czy jak się dusiła, tak się dusi??
OdpowiedzUsuńNie robią bo za bardzo nie mogą nic zrobić. Krztusiec leczy się antybiotykiem, który jest zakazany przy zespole wydłużonego Q-T - to takie zaburzenia pracy serca.
UsuńA nie była szczepiona na krztusiec? Teraz podobno ostro wraca, więc lekarze sprawdzają jak dziecko trafia do szpitala z problemami oddechowymi. My tydzień w izolatce siedzieliśmy jako podejrzani, bo młode nie szczepione było. Na pocieszenie - jeśli krztusiec to przynajmniej będą wiedzieli jak leczyć. Lepsze zło znane niż niewiadomoco.
OdpowiedzUsuńAch i zapomniałam dopisać, że są jakieś badania krwi i chyba śliny, które potwierdzają krztuśca.
OdpowiedzUsuńOstro wraca, a szczepionka niestety nie daje pewności. Tylko pozwala łagodniej przejść to dziadostwo. :( I wraca w całej Europie. Pozdrówmy wszystkich nieszczepionych ideologicznie.
OdpowiedzUsuńMOA trzymajcie się ciepło.
siedze i trzymam kciuki, myślami przy Was
OdpowiedzUsuń