piątek, 23 listopada 2012

nie wytrzymię, no nie wytrzymię tego dłużej

Wiecie, że wczoraj pod Sejmem odbył się protest rodzin osób niepełnosprawnych? Nie wiecie? No pewnie, że nie wiecie bo niby skąd macie wiedzieć kiedy w TV można usłyszeć tylko o miliardach miliardów, które załatwia Tusk w Brukseli, o zamachach (tych prawdziwych), o Nicponiu co to chce Tuska umiłowanego zastrzelić jak psa tudzież o matce roku - Katarzynie W.

Ja wiem bo śledzę temat. Wczoraj nawet postanowiłam pośledzić główne media żeby sprawdzić ile czasu, kto i czy w ogóle poświęci temu tematowi.
Poświęcił. Program "Tak jest" (duet Morozowski - Knapik) poświęcił jakieś dwie minuty, podczas których zrelacjonował, że do rodziców nie wyszedł nikt, słownie NIKT oprócz krążącego wokół jakiegoś posła z RP i zdumiał mnie niepomiernie ironizując, że pewnie za mało kamer telewizyjnych było i marszałek Kopacz nie mogła się polansować (cóż za odwaga dziennikarska, doprawdy nie trzeba!), dlatego do rodzin nie wyszła. Bo nie wyszła. Zaprosiła ich podobno na 6 grudnia na spotkanie.
Będę śledzić, koniecznie.

Czyli zostaliśmy znowu zlani ciepłym moczem. I przez posłów i przez media, bo ani w Faktach ani w Wiadomościach żadnej wzmianki nie było.
Dziś pojawiają się jakieś zajawki, artykuliki w niszowych portalach oraz ta oto perełka:

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/za-153-zl-miesiecznie-nasze-niepelnosprawne-dzieci-nie-wstana,290294.html

Poseł Halicki, mój ulubieniec!, obiecał się nad nami pochylić! Choć dwóch jego kolegów jest niepełnosprawnych to reszta "nie zna propozycji tego środowiska". Znaczy naszego środowiska propozycji nie zna. Znaczy nie wie, bo skąd ma w końcu wiedzieć skoro w życiu tyle nie zarabiała, co można se zrobić z zasiłkiem 520 zeta (dla tych co zrezygnowali z pracy ofkors) plus 153 zeta (to dla Małej! dla Małej, córki matki pracującej i zarabiającej krocie!). Macie jakieś pomysły poza oklepanymi wacikami?

A koledzy na wózkach zajmują się czym? Taki na ten przykład Dżejef Libicki zajmuje się głównie strzelaniem do kaczek. Takie hobby ma. Jak ktoś ciekaw to może sobie prześledzić frustracje (wraz z ich genezą) tego pana na Salonie24.

Moja dobra znajoma specmatka uraczyła mnie dziś opowieścią o swoich przygodach z Urzędem Skarbowym. Dostała bowiem wezwanie na kontrolę odpisów od podatków związanych z niepełnosprawnością swojej córki.
Kontrola to rzecz mało przyjemna sama w sobie ale forma w jakiej się odbywa woła o pomstę do nieba a przynajmniej o jakiegoś dobrego prawnika u boku lub kogoś z legitymacją dziennikarza. No nie wiem, nie znam się ale czy zwykła biurwa może krzyczeć na petenta? Może grozić, żądać zaświadczeń od specjalistów NA JUŻ skoro wizyta w grudniu, może żądać stawiania się natychmiast od samotnej matki niepełnosprawnej osoby wymagającej stałej opieki? Może żądać na wczoraj wszystkich możliwych oryginałów i grozić odsetkami? Gdzie my żyjemy?
Radzę Wam z dobrego serca - jak dostaniecie wezwanie na taką kontrolę zabierzcie ze sobą przynajmniej dyktafon. To już druga relacja z takiej kontroli jaką słyszałam w ostatnim półroczu i jest co nagrywać, promys!

Na koniec poczytajcie o doświadczeniach specmatki o 25-letnim stażu - Niepełnosprawne dziecko - przepustką do nieba? Tekst długi, ciężki bo pisany sercem matki, która niejedno przeżyła by na koniec swego trudnego macierzyństwa zostać opiekunem prawnym z obowiązkiem składania sprawozdań finansowych i znoszenia wizyt kuratora sądowego.
Niczym patologiczna rodzina, niczym złodziej a w najlepszym wypadku naciągacz na państwową rentę.

GDZIE MY ŻYJEMY?


15 komentarzy :

  1. Nie ma prawa DRZEĆ RYJA.
    Żyjemy w MATRIXIE.
    Przecież wiesz, no wiesz, co ja mam Ci tłumaczyć???
    Wiesz sto razy bardziej niż ja...

    P.S. Rzygać się chce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że ja mam takie same skojarzenia ostatnio?
      to takie proste - wybierz tabletkę.

      Usuń
    2. Ale za to mamy konieczność urodzenia dziecka niepełnosprawnego, nawet gdy o tej niepełnosprawności wiemy, niech nas (specrodziców) będzie więcej:)!! W kupie raźniej!!!

      Usuń
    3. akurat w tym temacie mam odmienne zdanie. nie jestem za aborcją.

      ale nie poruszajmy lawiny dobrze? mam wrażenie, że dyskusja na ten temat z góry jest skazana na porażkę.

      Usuń
  2. ale jak to opiekunem prawnym? przeciez jest matką biologiczną, anie ciotką siódma woda po kisielu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby podejmować decyzje prawne w imieniu dziecka po osiągnięciu przez niego dorosłości (np. pobierać należną mu jałmużnę, podpisywać decyzje o operacji itd itd) trzeba dziecko ubezwłasnowolnić i wtedy nie ma już mamy i taty. Jest opiekun prawny. Z kuratorem sądowym nad głową i obowiązkiem składania sprawozdań dwa razy w roku.

      Usuń
  3. Z 2 strony...ludzie są różni (niech za przykład robi babcia Kiepska i oczekiwanie jej rodzinki na rentę - ten przykład nie jest przejaskrawiony, tak często jest) i jak dziecko jest niepełnosprawne, to może ktoś (ojciec alkoholik np) dawać mu suchy chleb i wodę, a z jego renty piwko i tanie wino pić...wiem, że to przykład skrajny, ale pewnie nie odosobniony:( Stąd kontrole, stąd traktowanie biologicznych rodziców jak złodziei;/ Nie wiem, jak to zrobić, żeby nie dręczyć większości, która za swoje dziecko oddałaby wszystko, ale jednak kontrolować sytuacje patologiczne;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ten przykładowy ojciec alkoholik przepija jedzenie niepełnosprawnego dziecka to robi to od dawna a nie od momentu, kiedy to dziecko kończy 18 lat. I to nikogo nie interesuje tak?
      Kontrola, która wchodzi z butami do każdej rodziny, bez względu na to czy jest ona podejrzana czy nie o patologię? A dlaczego nikt się nie interesował tą rodziną wcześniej? Czy ten dzieciak miał co jeść czy nie? Rzuca się 500 zeta ochłapu i sprawdza na co został wydany? A na co może być wydane 500 zeta jak nie na chleb z wodą i paczkę pampersów? Jedna kosztuje 50 zeta to ile tego chleba a ile pampersów kupić? A gdzie leki, opłaty, cała reszta?
      A kurator wchodzi do domu i sprawdza czy zapewniasz odpowiednie warunki??

      Ja się nie zgadzam na taki ogląd sprawy. Ja się nie zgadzam na zbiorową odpowiedzialność.
      Jeśli chcemy zapobiegać patologii to zapewnijmy wsparcie rodzinom z niepełnosprawnością od momentu, kiedy ta niepełnosprawność w domu się pojawia. Od tego jest opieka społeczna. Jeśli stwierdza patologię to podejmuje odpowiednie kroki, jeśli nie to pomoc psychologiczną - każda matka takiej potrzebuje.
      Dajmy też możliwość wyboru prawnego - jeśli jest taka konieczność można dziecko czy innego członka rodziny (pamiętajmy, że nie chodzi tu tylko o niepełnosprawne dzieci) ubezwłasnowolnić, jeśli nie - dajmy możliwość przedłużenia opieki rodzicielskiej.

      Tu są potrzebne zmiany systemowe ale że wszyscy mają nas w dupie to możemy sobie jedynie potupać nóżkami.

      Usuń
    2. Widocznie ten, kto daje zasiłek (te 500zł), ma kontrolę w nosie, a ten, który daje rentę (ZUS?) się o swoje grosze martwi i kontroluje. Wcale nie jestem za tymi kontrolami, ale wydaje mi się, że stąd się to bierze. Oraz zupełnie nie wiem jak i z kim miałabym przeciw tym nonsensom walczyć:(

      Usuń
  4. Hej.
    Mam problem z pisaniem komentarzy od czasu przenosin bloga.
    Odbiór rzeczywistości masz taki jak mój mąż, który chce emigrować.
    W weekendzie słuchałam Młynarskiego (Układankę) zdumiewająco sie staje aktualna niestety.
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaskoczyłaś mnie tymi kontrolami nieprzyjemnymi - ostatnio mam same bardzo miłe kontatky z US. Dzwonią, zapraszają, doradzają, przyjmują dokumenty mailem lub pocztą. Przepraszają za kłopot. Koleżanka też mówi, że nadzwyczaj miłe te urzędu od paru lat, aż dziw.
    To wszystkie wredne baby dali do gnębienia rodziców dzieci niepełnosprawnych?

    Nie sądziłam, że niepełnosprawność to aż tak mało medialny temat. A przecież to zniesienie opiekunów prawnych nie byłoby kosztowne, wręcz oszczędne.
    Trzymam kciuki za jakieś rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez byłam wzywana do urzędu skarbowego szczęściem trafiłam na matkę córki w wieku mojej i poruszyła ją historia(odpytała mnie najpierw),ale ilość dokumentów potrzebnych to prawdziwy koszmar.Na moje szczęście miałam wszystko ale to upokarzające decyzje o wypłacie 153 zł mimo,że jest orzeczenie o niepełnosprawności i to wszystko za lata kontroli,że syn chodził wówczas do gimnazjum(panie w sekretariacie szkoły tak się przejęły,że dały na oryginalnych drukach szkoły i obecnie, że chodzi do liceum, zaświadczenia od lekarzy, z rehabilitacji, itp....no i dowód rejestracyjny samochodu. A więc obywatelu Państwo z góry zakłada, żeś oszust była tylko ulga na dzieci i to nie w całości bo za mały podatek, więc wszystko wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic nie piszesz, ale mam nadzieję, że to tylko niechęć do kompa, a nie jakieś poważne problemy! Jako, że dziś Wigilia, chciałam Wam złożyć najlepsze życzenia - szczególnie zdrowia! ale i spokoju, miłości i kasy;)

    OdpowiedzUsuń